{"status":"success","count":28506} Parafia św. Pierwszych Męczenników Polski w Częstochowie

Witamy na stronie parafii

Świętych Pierwszych Męczenników Polski

w Częstochowie.

Szczęść Boże!

Miłosierdzie Boże « WIERZE UFAM MIŁUJĘ

    

 

 

 

Jest potrzebą wspólnoty wiernych, by poznawać się wzajemnie. Naszą Parafię, liczącą przeszło pięć tysięcy wiernych zamieszkują osoby, które warto bliżej poznać, gdyż ich życie, wiara i działalność ludzka, mogą pobudzić serca Parafian do niejednej ciekawej refleksji. Poznajmy się, by stać się bardziej siostrami i braćmi w Jezusie Chrystusie, naszym Bracie, Panu i Bogu.

WIARA I NAUKA DWOMA FILARAMI

MOJEGO ŻYCIA

Rozmowę z Jerzym Wysłockim przeprowadziła Irena Karpeta

 

         Irena Karpeta: W imieniu naszych parafian i przyszłych czytelników, rozmawiam dziś z prof. dr. hab. inż. Jerzym Wysłockim – pracownikiem naukowym i prorektorem ds. nauki Politechniki Częstochowskiej.

         Panie profesorze, kontynuuje Pan niejako tradycję rodzinną. Pracowałam w Bibliotece Głównej i Pana ojca wspominam, jako filar naszej technicznej Alma Mater, a zarazem Człowieka (właśnie tak, przez duże „C”). Czy zechce Pan powiedzieć, jaki był wpływ profesora Bolesława na życie, wybór studiów i karierę naukową jego syna Jerzego?

         Jerzy Wysłocki: Gdyby Pani zadała mi to pytanie kilkanaście, no może raczej kilkadziesiąt lat temu, jako młodemu człowiekowi, wtedy z pewnością (jak każdy młody człowiek) odpowiedziałbym, że sam wybrałem sobie taką drogę życiową. Jednakże obecnie, z perspektywy czasu, widzę jak ważny jest dom rodzinny, wychowanie i przede wszystkim przykład. Takiego przykładu dostarczyli mi rodzice, bo należy też wspomnieć o mojej mamie - Zofii, która poświęciła swoją karierę zawodową dla wychowania mnie i kariery naukowej męża. Nie było żadnych nacisków ze strony rodziców, co do wyboru studiów i później drogi naukowej. Było to naturalne i oczywiste, mając takie wzorce przy sobie.

         I.K.: Pozostańmy jeszcze przez chwilę przy profesorze-seniorze. Pamiętam, że, obok działalności naukowej i dydaktycznej, pański ojciec był autorem bardzo cennej i ciekawej inicjatywy – spotkań o charakterze seminariów, które odbywały się w Instytucie Fizyki. Jeśli dobrze pamiętam, chodziło o związki nauki z wiarą. Może warto o tym przypomnieć obecnemu pokoleniu i dla potomnych?

             J.W.: Dziękuję bardzo za to pytanie, bo minęło już kilka lat od ostatniego seminarium i przyznam, że zastanawiam się nad jego reaktywacją. Ciągle spotykam ludzi, zarówno świeckich jak i księży, którzy z dużym sentymentem wspominają te seminaria na Politechnice, co jest niewątpliwie zachętą do ich kontynuacji. Seminaria interdyscyplinarne, organizowane od 1980 roku przez Duszpasterstwo Akademickie, a w latach 1993-2010 w murach Politechniki Częstochowskiej wspólnie z Instytutem Fizyki Politechniki Częstochowskiej i Katolickim Związkiem Akademickim „Emaus”, jak Pani słusznie zauważyła, były odpowiedzią na pytanie pojawiające się w środowisku inteligencji Częstochowy o związek między nauką i wiarą. Celem tych seminariów – skierowanych nie tylko do środowiska akademickiego Częstochowy – było przedstawianie wzajemnych powiązań pomiędzy różnymi dziedzinami ludzkiego poznania: naukami przyrodniczymi, filozofią, teologią i sztuką. Programowy patronat nad nimi sprawował ks. bp prof. dr hab. Antoni Długosz - obecnie biskup senior Archidiecezji Częstochowskiej oraz mój tato prof. dr hab. Bolesław Wysłocki, a po przejściu taty na emeryturę ja przejąłem tę rolę. Do organizatorów seminariów należał również, nieżyjący już, nasz parafianin dr Adam Cudak oraz kolejni duszpasterze akademiccy, z ks. dr. Andrzejem Przybylskim – obecnie biskupem pomocniczym Archidiecezji Częstochowskiej, na czele. Spośród długiej listy zaproszonych znamienitych gości wymienię, m.in. ks. prof. dr. hab. Michała Hellera z PAT w Krakowie, prof. Stanisława Rodzińskiego z Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, ks. abp. prof. dr. hab. Józefa Życińskiego, o. prof. dr. hab. Jacka Salija, ks. prof. dr. hab. Waldemara Chrostowskiego, ks. abp. dr. Stanisława Nowaka, ks. bp. prof. dr. hab. Tadeusza Pieronka, prof. dr. hab. Annę Świderkównę z Uniwersytetu Warszawskiego, ks. abp. prof. dr. hab. Alfonsa Nossola biskupa opolskiego, dyrektora Teatru Dramatycznego w Częstochowie zarazem znanego aktora Marka Perepeczkę, słynnego Jerzego Dudę-Gracza. Nasz proboszcz ks. prałat dr Stanisław Jasionek do dzisiaj wspomina spotkanie autorskie połączone z montażem poetyckim zatytułowanym Modlić się z księdzem Janem Twardowskim, kiedy to sala wykładowa i przyległe korytarze okazały się zbyt małe dla chcących wysłuchać księdza Jana i jego poezji. Te interdyscyplinarne seminaria z jednej strony dawały możliwość podzielenia się najnowszymi osiągnięciami naukowymi z szerokim kręgiem słuchaczy niezwiązanych bezpośrednio z daną dziedziną nauki, przyczyniając się do jej popularyzacji, a z drugiej strony pełniły rolę integrującą różne środowiska naukowe: przedstawicieli nauk technicznych, przyrodniczych, humanistycznych, teologicznych i filozoficznych, stając się szerokim forum swobodnej wymiany myśli i poszukiwań relacji pomiędzy nauką i wiarą.

         I.K.: Przejdźmy teraz do Pana osoby. Jednak, zanim zaczniemy rozmawiać o naukowych zainteresowaniach i osiągnięciach, proszę opowiedzieć nam o swojej rodzinie. O ile się nie mylę, Pana żona Elżbieta jest prodziekanem ds. nauczania na Wydziale Zarządzania. Zapewne macie Państwo latorośle. Czy idą one w ślady rodziców? Słuchamy.

         J.W.: Z przyjemnością opowiem o swojej rodzinie, z której jestem ogromnie dumny. Żona - Elżbieta, potrafiła z powodzeniem połączyć obowiązki rodzinne z własną pracą zawodową. Jest doktorem nauk ekonomicznych w zakresie zarządzania, autorką kilku książek, kilkudziesięciu publikacji z zakresu rachunkowości i analizy ekonomicznej. Włącza się także w prace na rzecz środowiska akademickiego, pełniąc z wyboru (już trzecią kadencję) funkcję prodziekana Wydziału Zarządzania. Mamy dwójkę dorosłych dzieci: Olgę i Michała. Córka jest absolwentką Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, po wyjściu za mąż przeprowadziła się do Warszawy, wkrótce zostaniemy dziadkami. Natomiast syn ukończył prawo na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach i pracuje w dużej kancelarii prawnej, jest jeszcze kawalerem. Można powiedzieć, że córka poszła w ślady mamy, jeśli chodzi o typ wykształcenia, natomiast nie interesuje ją praca naukowa. Natomiast syn jeszcze w gimnazjum zapewnił mnie, że jest humanistą, zapewne po to, abym nie męczył go rozwiązywaniem zadań z fizyki czy matematyki. Tutaj następcy nie będzie, ale cieszę się, gdy widzę ile satysfakcji daje mu wykonywana praca i że jest doceniany w tym, co robi.

         I.K.: Przyznaję – takie dzieci to prawdziwa radość dla rodziców. Jak udawało się i nadal udaje Państwu godzić pracę naukową, obowiązki służbowe i życie rodzinne? Czy wymaga to dokonywania wyborów i podejmowania trudnych decyzji?

         J.W.: To wszystko można pogodzić, a praca nie może przesłaniać życia rodzinnego. Wymaga to jednak pewnej dyscypliny, konsekwencji, ale także przekonania otoczenia, że pracy naukowej nie robi się, powiedzmy, od 800 do 1500, wyłączając soboty i niedziele. Nawet, jeśli rodzina jest trochę zaniedbywana w pewnym okresie (np. wtedy, gdy przygotowywany jest doktorat czy habilitacja) można to nadrobić w czasie urlopu, wspólnych wyjazdów. Muszę powiedzieć, że nasze dzieci stosunkowo długo chciały wyjeżdżać z nami na wakacje, z czego oboje bardzo się cieszymy. Nie uważam, żeby godzenie pracy naukowej, obowiązków służbowych i życia rodzinnego wymagało dokonywania wyborów i podejmowania trudnych decyzji, bo tutaj wybór może być tylko jeden - rodzina. Choć teraz, mówiąc te słowa, zastanawiam się, czy zawsze tak postępowałem. O to trzeba by zapytać żonę. Moim zdaniem to jej zasługa, że rodzina zawsze była najważniejsza.

         I.K.: Proszę przybliżyć nam teraz swoją działalność na niwie nauki. Jak to się zaczęło, rozwijało, trwa i jakie są plany na przyszłość?

        J.W.: Od czasu ukończenia studiów na Politechnice Częstochowskiej (Wydział Metalurgiczny, specjalność fizyka metali i metaloznawstwo) pracuję w Instytucie Fizyki na Wydziale Inżynierii Produkcji i Technologii Materiałów Poli­techniki Częstochowskiej. Kolejne etapy rozwoju naukowego to doktorat z fizyki w Instytucie Fizyki PAN w Warszawie, habilitacja z inżynierii materiałowej na Wydziale Metalurgii i Inżynierii Materiało­wej Politechniki Częstochowskiej i tytuł profesora nauk technicznych nadany przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Jako stypendysta Fulbrighta odbyłem roczny staż naukowy w Instytucie Fizyki Northwestern University w Evanston (USA). Pełniłem funkcję prodziekana ds. nauki i prodziekana ds. współpracy i rozwoju macie­rzystego wydziału. W maju 2016 r. zostałem wybrany prorektorem ds. nauki Politechniki Częstochowskiej na kadencję 2016-2020. Tyle danych z życiorysu naukowego. Natomiast główna tematyka moich zainteresowań naukowych doty­czy inżynierii materiałowej oraz fizyki magnetyków, a w szczególności badań nowych materiałów magnetycznych oraz procesów przemagnesowania w magnetykach. Z tego zakresu opublikowałem 4 książki oraz ponad 300 prac. O własnych sukcesach trudno mi mówić, nie tyle ze skromności, co z subiektywnej oceny tego, co uważamy za sukces. Na początku mojej drogi zawodowej za swój sukces uważałem uzyskanie stypendium Fulbrighta i roczny pobyt w Instytucie Fizyki Northwestern University w Evanston (USA). Później, za sukces uważałem dobrze przyjęte przez środowisko monografie, w szczególności tę napisaną wspólnie z prof. Marcinem Leonowiczem z Politechniki Warszawskiej zatytułowaną „Współczesne magnesy. Technologie, mechanizmy koercji, zastosowania”, a wydaną przez Wydawnictwa Naukowo-Techniczne w 2005 roku, czy niedawno napisaną i wydaną w 2016 roku o tytule „Wybrane zagadnienia z historii magnetyzmu: magnetyzm w Polsce, hipoteza domen magnetycznych, magnesy ze stali”. Ktoś może uważać za mój sukces wybór na prorektora Politechniki Częstochowskiej i pewnie ma rację. Obecnie, po ponad 35 latach pracy na uczelni, za swój sukces poczytuję sobie to, że potrafiłem skupić wokół siebie grupę młodych ludzi, z którymi wspólnie realizujemy naukowe cele. Jedna z tych osób jest już po habilitacji, dwie następne są bliskie osiągnięcia tego stopnia. Natomiast, jeśli chodzi o moje plany na przyszłość, związane są one z rozwojem grupy młodych ludzi, którą kieruję i o której przed chwilą wspomniałem.

         J.K.: Czy trudno być rektorem? Jak te obowiązki wpływają na dalsze wzbogacanie wiedzy, publikowanie? Wszak nauka i technika rozwijają się stale.

         J.W.: Na pewno nie jest łatwo kierować dużą grupą ludzi nauki, a więc indywidualistów, niechętnie poddających się cudzym decyzjom. Jest to duże wyzwanie, wymagające właściwego podejścia do ludzi, umiejętności podejmowania często niepopularnych decyzji. Do tego dochodzi jeszcze uchwalana właśnie przez sejm reforma szkolnictwa wyższego, która niesie ze sobą wiele zmian, o których jeszcze wiemy zbyt mało. Ale nie narzekam, wyraziłem przecież zgodę na bycie prorektorem, z wszystkimi blaskami i cieniami tej funkcji. Z pewnością dużym minusem z tym związanym jest ograniczenie czasu na własną pracę naukową. W tej chwili, moim zadaniem, jako prorektora do spraw nauki jest organizowanie innym warunków do pracy naukowej, czasem także kosztem własnej. Ale to nic, moja kadencja kończy się w 2020 roku i wtedy będę mógł nadrobić zaległości.

         I.K.: Pozwoli Pan Profesor, że zadam teraz bardziej intymne pytanie dotyczące sfery duchowej. Czym jest dla Pana i Pana Rodziny wiara w Boga?

         J.W.: Wbrew pozorom jest to dla mnie trudne pytanie, nie przywykłem mówić o tym publicznie. Tym bardziej dobrze, że zadała je Pani, bo zmusza mnie ono do zastanowienia i próby szczerej odpowiedzi. Będąc wychowany w domu rodzinnym w wierze, zawsze traktowałem ją, jako coś oczywistego, coś, co jest absolutem nie podlegającym dyskusji. Po zastanowieniu mogę powiedzieć, że dla mnie wiara opiera się na bezgranicznym zaufaniu do Boga, na zawierzeniu Jego mądrości i miłosierdziu. Wiara jest „szkieletem”, na którym można budować swoje codzienne życie. To ona – wiara – daje poczucie siły, stałości i pewności. Wiem, że moja odpowiedź nie jest teologicznym rozważaniem, ale mam nadzieję, że nie zabrzmiała ona zbyt infantylnie.

          I.K.: Z pewnością tak nie zabrzmiała i jest szczerym świadectwem, o które chodziło. I jeszcze jedno, ostatnie pytanie. Jeśli dobrze pamiętam, prof. Bolesław Wysłocki uważał, że nauka i technika tylko wtedy będą służyć ludzkości, przynosić postęp, czynić dobro, kiedy będą zakorzenione w prawie Bożym. Zatem, skąd szkodliwe pseudonaukowe badania i przewrotne teorie? Czy współczesny człowiek zagubił się w swej pysze? Jakie jest Pana – jako człowieka i naukowca – zdanie w tej kwestii?

         J.W.: Przywołała Pani tu mojego tatę, do którego słów także się odwołam odpowiadając na to pytanie. Otóż, tato w jednym ze swoich wykładów – jeszcze dużo wcześniej przed ogłoszeniem encykliki przez św. Jana Pawła II „Fides et ratio” – mówił o dwóch drogach dochodzenia do prawdy. Oczywiście, wiara i rozum nie muszą się zwalczać, ale powinny się uzupełniać. Gdy braknie jednej z tych dróg, wtedy rozum może popaść w pychę, o czym Pani mówiła, a wiara przekształcić się w fideizm.

         I.K.: W imieniu wszystkich, którzy będą czytać te słowa i swoim, bardzo dziękuję za pouczającą i miłą rozmowę. Życzę zdrowia, sukcesów zawodowych, ale przede wszystkim – dużo radości i pokoju serca dla Pana wraz z Bliskimi.

 

 

Francja: Pismo Święte dla młodych - info.wiara.pl

            Zbliża się czas wakacji – odpoczynku po trudach rocznej pracy, ale jest to zarazem czas, w którym możemy bardziej zbliżyć się do Boga.           

           Niech w naszym programie dnia codziennego nie zabraknie modlitwy, tej dziękczynnej i tej uwielbienia Boga za wszystkie Jego dzieła, niech nie zabraknie też czasu na Eucharystię.

           W naszej Parafii niewielkie grono ludzi – w czasie spotkań Kręgu Biblijnego – poświęcało swój czas Bogu, aby zgłębiać Jego Słowo i dzielić się nim wzajemnie.

           To, co łączyło naszą grupę w ciągu roku,  łączy nas wszystkich w czasie wakacji. Niech Boże Słowo żyje w nas na co dzień, dzielmy się Nim wszędzie tam, gdzie będziemy, nie zostawiajmy Go tylko dla siebie.

            Życzę udanego odpoczynku i owocnego spotykania z Bogiem w Jego słowie.

    Serdecznie zapraszamy do naszego grona nowe osoby. Do zobaczenia we wrześniu.

Animatorka - Helena Leśniewska

 

 

Kontakt

tel. 34 322-71-10

e-mail: stjasionek@op.pl

Godziny Mszy świętych

Niedziela: 8.00, 9.30, 11.00, 12.15, 17.00
Sobota - Msza św. niedzielna: 18.00 poprzedzona nieszporami: 17.40
Dni powszednie: 8.00, 18.00

Adres

ul. Obrońców Westerplatte 37
42-200   CZĘSTOCHOWA

Kancelaria parafialna

Czynna od poniedziałku do piątku

od godz. 16,30 do 17,30

w soboty i dni świąteczne 

kancelaria nieczynna

telefon: 34 322-71-10

 

 

Spowiedź św.

Spowiadamy przed każdą Mszą św. oraz gdy istnieje taka potrzeba w jej trakcie. W pierwsze piątki miesiąca spowiedź św. odbywa się w godz. od 17.00 do 18.30. Zapraszamy!