Witamy na stronie parafii

Świętych Pierwszych Męczenników Polski w Częstochowie.

Szczęść Boże!

 

Miłosierdzie Boże « WIERZE UFAM MIŁUJĘ

 

 

 

 


 

  


15 Niedziela zwykła - 14 lipca 2019 r.

SPRAWY BOŻE SĄ PROSTE

„Polecenie to, które ja ci dzisiaj daję, nie przekracza twych możliwości i nie jest poza twoim zasięgiem” (I czytanie).
 Zastanawiając się nad sprawami dotyczącymi sensu życia, religii, szczęścia lub wieczności, lubimy je komplikować. Tworzymy zawiłe teorie, „dzielimy włos na czworo”. Postępujemy podobnie jak rozmawiający z Jezusem uczony w Prawie, który chciał się dowiedzieć, jak osiągnąć życie wieczne (Ewangelia). Zadał pytanie, a uzyskawszy jasną odpowiedź, pozostał niezadowolony. Drążąc temat, zapytał o to, co wydawało się oczywiste dla wszystkich, którzy posługują się zdrowym rozsądkiem: „Kto jest moim bliźnim?”. Pan Jezus nie podawał zawiłych argumentów. Odpowiedział przykładem wziętym z życia codziennego, konkretnym i zrozumiałym.
Podobnie postąpił Mojżesz, ukazując ludowi drogę: „Wrócisz do Pana, Boga swego, z całego swego serca” (I czytanie). Zachęcił naród do wierności przykazaniom, przekonany o tym, że Pan Bóg nie żąda rzeczy niemożliwych. Sprawy Boże są proste, podobnie jak nauki i przykazania, które daje Pan. Cechuje je szlachetna jasność. „Słowo […] bowiem jest bardzo blisko ciebie: w twych ustach i w twoim sercu, byś je mógł wypełnić” (I czytanie). Prawda, którą objawił nam Chrystus, ujmuje prostotą. Tylko grzech i zło są pokrętne i zagmatwane i ukrywają się za rozbudowanymi uzasadnieniami.
Chrystus chce, abyśmy nie tyle dyskutowali o miłości Boga i bliźniego, ile nią żyli. Jego „Idź, i ty czyń podobnie!” (Ewangelia) jest zaproszeniem do czynu, a nie tworzenia teorii. Naszym zadaniem jest miłość, a nie komplikowanie życia.

ks. Zbigniew Sobolewski


 

CENIMY SOBIE NASZĄ PARAFIĘ

Wywiad z Heleną i Adamem Saneckimi przeprowadził ks. Stanisław Jasionek

 

         Ks. Stanisław Jasionek: Z radością przyjąłem zaproszenie Pani Helenki i jej męża Adama na poranną herbatę, w czasie której miałem okazję porozmawiać z nimi o ich owocnym życiu. Pierwszy rozmowę ze mną podjął senior rodu – pan Adam.

         Adam Sanecki: Urodziłem się niedaleko Lwowa w 1927 roku. Tam rozpocząłem swą edukację. Moi rodzice to Stanisława i Jan. Mąż mojej jedynej siostry Marysi był wojskowym i kiedy wybuchła wojna Ukraińcy chcieli go ująć i zabić, ale udało mu się jakoś zbiec. Niestety, został złapany i Rosjanie zabili go wraz z innymi wojskowymi w Katyniu. Mnie wraz moimi rodzicami i siostrą wywieziono na Sybir, gdzie przebywaliśmy przez sześć lat. Bardzo ciężkie były to lata. Najpierw mieszkaliśmy w wykopanym przez siebie w ziemi pomieszczeniu. Ziemia była już miękka, bo był to miesiąc kwiecień. Później przeniesiono nas do „byle jakich” baraków.

         Ks. S.J.: Po wojnie udało się Wam jakimś cudem wrócić do Polski?

         A.S: Tak, udało się nam wrócić i za to Bogu chwała! Przymuszano nas do zamieszkania w Szczecinie, ale nie chcieliśmy tam pozostać. Przenieśliśmy się do Przemyśla. Tu zrobiłem maturę i zdawałem na Akademię Górniczo-Hutniczą w Krakowie. Nie przyjęto mnie, gdyż uważano moją rodzinę za wrogów ustroju, wszak byliśmy wywiezieni na Sybir. Napisałem skargę do Bieruta i to poskutkowało. Zostałem przyjęty na uczelnię, którą ukończyłem w wyznaczonym terminie.

         Helena Sanecka: A ja urodziłam się w Częstochowie w 1933 roku. Moimi rodzicami byli Stefania i Antoni. Mam jednego brata Mirosława. No i męża, z którym mam dwóch synów

         Ks. S.J.: Gdzie Państwo się poznali?

         A.S.: Żonę moją Helenę poznałem w pracy. Po studiach dostałem nakaz pracy w Częstochowie, w Przedsiębiorstwie Geologicznym Rud Żelaza, gdzie moja przyszła żona była kreślarką.

         H.S.: Rzeczywiście, poznałam mego przyszłego męża w tymże przedsiębiorstwie. Pracowałam tam po ukończeniu częstochowskiej Szkoły Handlowej. Chciałam pójść na studia do Warszawy na handel zagraniczny, ale mama sprzeciwiła się temu, mówiąc że musimy budować nowy dom na rodzinnym placu przy ul. Kiedrzyńskiej w Częstochowie, gdzie później zresztą zamieszkaliśmy. Brat Mirosław był już wtedy w seminarium zakonnym, więc moja pomoc była rodzicom niezbędna.

         Ks. S.J.: Macie Państwo dwóch synów Cezarego i Artura, z których jesteście dumni!

         H.S.: Staraliśmy się wychować ich na dobrych ludzi. W naszej rodzinie pielęgnujemy życie religijne, ważne są dla nas modlitwa i wartości moralne.  Starszy syn Cezary jest zawodowym muzykiem – pianistą. Jego żona Agnieszka jest również muzykiem. Oboje pracowali w Liceum Muzycznym w Częstochowie. Tam się poznali. Obecnie Cezary jest rektorem Akademii Muzycznej w Łodzi. Młodszy syn Artur jest kapłanem zakonnym – sercaninem. Przez wiele lat pełnił funkcję wykładowcy w seminarium zakonnym i prowincjała polskiej prowincji księży Sercanów. Obecnie mieszka w Rzymie, jest pomocnikiem Generała zakonu. Rzeczywiście, jesteśmy ze swych synów dumni!

         Ks. S.J.: Wspomniała Pani o bracie Mirosławie…

         H.S.: On także jest kapłanem zakonnym – salezjaninem. Pamiętam, jak ojciec namawiał go, by zdobył zawód i pozostał na gospodarstwie w Borowiance. On jednak pragnął zostać salezjaninem. Biegał codziennie na Mszę św. do klasztoru w Kopcu. Jako salezjanin miał wiele funkcji zakonnych. Wykładał, m.in. klerykom Pismo święte i przez pewien okres był rektorem salezjańskiego seminarium duchownego.

         Ks. S.J.: Ale to jeszcze nie koniec rodzinnych powiązań z duchownymi. Jest Pani, Helenko kuzynką ks. biskupa Antoniego Długosza.

         H.S.: Nasze mamy były siostrami, więc wychowywaliśmy się blisko siebie. Mieszkaliśmy w sąsiadujących ze sobą domach przy ulicy Kiedrzyńskiej. Antoni, już jako chłopiec, miał talent aktorski i pięknie śpiewał. Choć w jego sercu rozpalało się powołanie kapłańskie, złożył po maturze dokumenty do Szkoły Teatralnej w Krakowie. Jednak pragnienie bycia kapłanem zwyciężyło i w dniu egzaminu wycofał dokumenty z tejże uczelni i przeniósł do Seminarium Duchownego diecezji częstochowskiej w Krakowie.

         Ks. S.J.: Macie Państwo wnuki?

         H.S.: Mamy troje wnucząt: Basię, Anię i Bartka. Najmłodsza Basia jest tancerką i występuje w Łodzi. Ania jest lekarzem weterynarii, pracowała w Częstochowie, a teraz wyprowadziła się do Warszawy, a Bartek pracuje w Warszawie, jako tłumacz języka angielskiego.

         Ks. S.J.: Od samego początku istnienia naszej parafii mieszkacie na jej terenie…

         H.S.: Cenimy sobie naszą parafię. Uczestniczymy w nabożeństwach, także w tygodniu. Cieszymy się, że mamy dobrych kapłanów, a także wspaniałego organistę – pana Tomasza Łękawę, który jest szkolnym kolegą naszych synów.

         A.S.: Wiara w Boga kształtuje nasze życie, choć niekiedy żalimy się Panu Bogu, że czas tak nas nie oszczędza i coraz trudniej żyć staruszkom.

         Ks. S.J.: Dziękuję Państwu za to serdeczne spotkanie. Jest mi bardzo miło, że mogłem tak szczerze porozmawiać o Waszym życiu i rodzinie. Zdradzimy Czytelnikom, że znamy się już blisko 40 lat, gdyż spotykaliśmy się z okazji różnych uroczystości w domu ks. biskupa Antoniego. Życzę Państwu jeszcze wielu lat w zdrowiu i radości, wspartych Bożym błogosławieństwem.

 


 

Kontakt

tel. 34 322-71-10

e-mail: stjasionek@op.pl

Godziny Mszy świętych

Niedziela: 8.00, 9.30, 11.00, 12.15, 17.00
Sobota - Msza św. niedzielna: 18.00 poprzedzona nieszporami: 17.40
Dni powszednie: 8.00, 18.00

Adres

ul. Obrońców Westerplatte 37
42-200   CZĘSTOCHOWA

Kancelaria parafialna

Czynna od poniedziałku do piątku

od godz. 16,30 do 17,30

w soboty i dni świąteczne 

kancelaria nieczynna

telefon: 34 322-71-10

 

 

Spowiedź św.

Spowiadamy przed każdą Mszą św. oraz gdy istnieje taka potrzeba w jej trakcie. W pierwsze piątki miesiąca spowiedź św. odbywa się w godz. od 17.00 do 18.30. Zapraszamy!