Witamy na stronie parafii

Świętych Pierwszych Męczenników Polski w Częstochowie.

Szczęść Boże!

 

Miłosierdzie Boże « WIERZE UFAM MIŁUJĘ

 

 

 

 


 


     

Żyć nadzieją

 

Bywa, że groźne chmury

przesłonią błękit nieba

i wśród pomruków burzy

deszcz szaleje, ulewa.

 

Poranek wstaje szary

bez przebłysków słońca

lub długie wieczory

ciągną się bez końca.

 

Bywa, w zranionym sercu

zagnieździ się smutek,

gdy w ciemności grzechu

zagubi się człowiek.

 

Przeminie deszcz i burza,

jasność błyśnie w zenicie,

gdy oczyszczona dusza

odrodzi się w zachwycie.

 

Irena Karpeta

 

 
 

 

NAUCZYŁAM SIĘ SZUKAĆ BOGA

I ODCZYTYWAĆ JEGO WOLĘ

Rozmowę z Heleną Leśniewską przeprowadziła Irena Karpeta

 

         Irena Karpeta: Pani Helena Leśniewska jest osobą zaangażowaną w życie naszej wspólnoty parafialnej - będąc m.in. członkinią Duszpasterskiej Rady Parafialnej - i szerzej w życie Kościoła. Jest też kimś ważnym dla mnie osobiście – uważam ją za przyjaciółkę. Helenko, od jak dawna jesteś w naszej parafii? Czy pamiętasz jej początki? Czy jest coś, co szczególnie zapadło Ci w pamięć, czym chciałabyś się podzielić z nami i przyszłymi czytelnikami?

         Helena Leśniewska: Jestem w parafii od początku, ale zbyt wielu wspomnień z tamtego okresu nie mam. To, co dla mnie było najpiękniejsze w tamtym okresie i co szczególnie zapadło mi w serce, to zaangażowanie parafian w budowę świątyni i pomoc dla ówczesnego proboszcza – ks. Andrzeja Filipeckiego, który sam bardzo ciężko fizycznie pracował. Wspominam też duże zaangażowanie młodzieży w oprawę Mszy świętych.

         I.K.: Byłaś pracownikiem administracyjnym Politechniki Częstochowskiej, prowadziłaś życie rodzinne, powiedz proszę, jak zaczęły się Twoje ściślejsze związki z Kościołem. Czy ich początki to oazy młodzieżowe i Ruch Światło-Życie?

         H.L.: Byłam przeciętnym katolikiem, raczej niedzielnym niż codziennym. Obowiązek wychowania trójki dzieci, w tym jednego chorego na cukrzycę, pochłaniały cały mój czas poza pracą. Poza tym, musiałam niejednokrotnie podejmować się dodatkowej pracy, aby finansowo podołać. Z perspektywy czasu wyznaję, że to nie ja znalazłam Boga, ale Pan Bóg znalazł mnie – zagubioną w codzienności niełatwego życia. Chyba bardziej przylgnęłam do Niego, kiedy choroba nowotworowa zamieszkała we mnie. Nie przestaję dziękować Bogu za to drugie życie, które trwa już prawie 24 lata. Ale to nie było jeszcze wszystko, co Bóg zaplanował dla mnie. Okres kształtowania mnie przez Boga trwał długo. Tak jak kropla wody, która spada na kamień i go rzeźbi, tak miłość Boża pomału mnie kształtowała działając poprzez osoby świeckie, kapłanów, a także najbliższą rodzinę. Dziś odczytuję, że takim prawdziwym czasem zakochania się w Bogu jest koniec roku 2009 i początek 2010, kiedy uczestniczyłam w Seminarium Odnowy Wiary zorganizowane przez Ruch Światło-Życie i naktórym po raz pierwszy przyjęłam Jezusa jako swojego Pana i Zbawiciela. Potem już prawdziwa, żywa droga z Jezusem – Panem i Zbawicielem. Latem Oaza Nowego Życia I stopnia, a w czasie roku szkolnego formacja w małej grupie w parafii. I tak przez trzy lata. Otrzymałam od Boga dary, których nie zatrzymuję dla siebie i, choć jestem tylko niedoskonałym narzędziem w ręku Pana, tak, jak umiem, staram się iść drogą, którą mi wskazuje, tam gdzie mnie posyła i posługiwać dla Jego chwały.

         I.K.: Wielu osobom Ruch Światło-Życie jest znany, ale są tacy, którzy nie wiedzą, jaka jest jego geneza, cel i zadania. Przybliż je nam króciutko.

         H.L.: Ruch Światło-Życie powstał z natchnienia Ducha Świętego, by w myśl Soboru Watykańskiego II, realizować odnowę Kościoła. Założycielem był sługa Boży ks. Franciszek Blachnicki (1921-1987). To on, od rekolekcji oazowych dla ministrantów i Krucjaty Wstrzemięźliwości, poprzez dalszy rozwój oaz wypracował cały system ewangelizacji i formacji obejmujący dzieci, młodzież i dorosłych. Ukształtowany w ten sposób Ruch Żywego Kościoła przyjął w 1976 roku nazwę „Ruch Światło-Życie”, określającą jego duchowość, metodę działania i charyzmat dany założycielowi. Ruch, jako dzieło Niepokalanej Matki Kościoła został Jej zawierzony przez kardynała Karola Wojtyłę. Odbyło się to w czerwcu 1973 roku w Centrum Ruchu w Krościenku nad Dunajcem. Ruch obejmuje ludzi różnego wieku i powołania: dzieci, młodzież, osoby dorosłe różnych stanów, małżeństwa, osoby samotne, kapłanów, zakonników. Małżeństwa tworzą w jego ramach Kręgi Domowego Kościoła. Cel i program Ruchu wyrażają w skrócie greckie słowa fos=światło i zoe=życie. W symbolu Ruchu, wpisane zostały one w znak krzyża z formułą „Światło-Życie”, oznaczając jedność światła i życia danych od Boga, a sprawcą jedności jest Duch Święty. Celem Ruchu jest formowanie dojrzałych chrześcijan i budowanie wspólnoty Kościoła poprzez ewangelizację i formację, odnowę liturgii, budowanie braterskich wspólnot oraz tworzenie dzieł mających na celu przemianę świata właśnie w duchu Ewangelii Chrystusowej. Duchowość uczestników Ruchu wyraża się w ciągłym pogłębianiu osobistej relacji z Jezusem Chrystusem, jako Panem i Zbawicielem. Jest to relacja miłości – całkowitego oddania się Jemu w wierze i posłuszeństwie na wzór Niepokalanej. Mocy, do takiego osobowego oddania się, udziela Duch Święty. Każdy uczestnik Ruchu, po etapie ewangelizacji prowadzącej do przyjęcia Jezusa za swojego Pana i Zbawiciela, uczestniczy w formacji deuterokatechumenatu i dalej we wspólnocie diakonii. Struktura Ruchu jest zgodna ze strukturą Kościoła.

         I.K.: Dziękuję, a teraz spróbuj – z perspektywy czasu – powiedzieć czy i jak uczestnictwo w tym Ruchu zmieniło Twoje życie, relacje z Bogiem i stosunek do drugiego człowieka?

         H.L.: Ruch jest tym miejscem, w którym Bóg postawił mnie, abym bardziej Go poznała i mocniej pokochała. Świadectwo wspólnoty dźwiga ku górze. Wspólna Eucharystia, modlitwa, adoracja uczą oddawać siebie Bogu i drugiemu człowiekowi, uczą służby bezinteresownej. Tak też stało się i ze mną. Posługa podczas rekolekcji pomogła mi posługiwać w czasie Eucharystii w parafii. Od czasu wstąpienia do Ruchu, czasu, kiedy spotkałam Boga żywego i prawdziwego, inaczej przeżywam Msze święte. Staram się codziennie uczestniczyć w Eucharystii. Zmienił się też mój obraz Sakramentu Pojednania – Pan Bóg dał mi stałego spowiednika. Otworzyłam się bardziej na Boga obecnego w drugim człowieku, zwłaszcza cierpiącym. Był taki okres, kiedy z koleżanką odwiedzałyśmy chorych w szpitalu, aby chociaż przez chwilę im towarzyszyć, coś przeczytać, pomodlić się. Były to osoby leżące przypięte do respiratorów. Sama też inaczej przeżywam czas, kiedy mnie dopada choroba i nie mówię o jakimś błahym przeziębieniu – pod koniec 2017 roku przeszłam operację kardiologiczną, a w ubiegłym roku lekarze wykryli u mnie poważną chorobę oczu. Dziś, w słabości bardziej widzę miłość Boga do mnie i za wszystko dziękuję. A że mogę jeszcze pomagać innym, uważam to za wielki dar od Boga.

         Chciałabym jeszcze wspomnieć o rekolekcjach ignacjańskich, które kształtują moją wiarę. Pierwsze przeżyłam w 2013 roku u ojców Jezuitów w Częstochowie. Był to pierwszy etap ćwiczeń duchowych, których celem jest spotkanie Boga i przyjęcie Jego woli. Aby to osiągnąć trzeba wniknąć w siebie, poznać siebie samego. Służy temu m.in. ćwiczenie zachowania całkowitego milczenia. Na tych rekolekcjach nauczyłam się: kierować swoimi emocjami, wyciszenia wewnętrznego zwłaszcza na modlitwie, w czasie adoracji Najświętszego Sakramentu. Nauczyłam się szukać Boga i odczytywać Jego wolę, koncentrować się na treści modlitwy, a nie na sposobie medytacji. Dalej, zmienił się obraz mojego codziennego rachunku sumienia – nauczyłam się dostrzegać to, co Bóg uczynił, co dał mi w ciągu dnia i za wszystko Mu dziękować. Myślę, że umiłowanie słowa Bożego, rozważanie i pragnienie dzielenia się Nim z innymi, jest też owocem tych rekolekcji, w myśl 1. zasady życia duchowego, że "Bóg Cię kocha i ma dla Twojego życia wspaniały plan.

         I.K.: Wiara w Boga i modlitwa, zwłaszcza brewiarzowa i różańcowa, towarzyszą Ci w codziennym życiu. Kochasz czytać i rozważać słowa Biblii. W niej znajdujesz drogowskazy dla siebie. Zapewne, dlatego zaangażowałaś się w prowadzenie Kręgu Biblijnego w naszej wspólnocie, aby innych „zarazić” miłością do Słowa Bożego…

         H.L.: To prawda, Biblia jest dla mnie światłem i drogowskazem. Muszę jednak przyznać, że na początku mój udział w spotkaniach Kręgu Biblijnego został niejako „wymuszony”. To był chyba rok 2012. Nasz były organista bardzo mnie namawiał, abym poszła na te spotkania. Dałam się namówić, choć pytałam wtedy Pana Boga: po co ja mam tam chodzić? Mam formację w grupie, więc po co? A przecież Bóg wie, po co, kogo i gdzie posyła. Dzisiaj już znam odpowiedzi na te pytania. Przez pewien czas prowadziłam Krąg wspólnie z kapłanem, potem nadszedł czas prowadzenia samodzielnego pod opieką kapłana, tak, jak prowadzą grupy animatorzy w Ruchu. Zawsze odczuwam pomoc, wsparcie Ducha Świętego – bez Niego nic nie mogłabym uczynić. Staram się głosić Jezusa, a nie siebie. W tym roku może bardziej weszłam w ewangelizację grupy i spotkania poewangelizacyjne, jak to odczytałam na modlitwie. Po kilku miesiącach takiej formacji, trochę podobnej do formacji w Ruchu, widzę w życiu uczestników owoce duchowe tych spotkań. Być może, dlatego tyle radości daje mi prowadzenie Kręgu, bo razem idziemy za Jezusem, przez rozważanie Jego słowa we wspólnocie. Od przeszło dwudziestu lat jestem też w Różańcu (Bractwo za dusze czyśćcowe i konających) u ojców Dominikanów.

         I.K.: Helenko, wychowałaś dzieci, dochowałaś się wnuków i prawnuków. Z pewnością są radością i dumą Twojego serca?

         H.L.: Mam trójkę dzieci, pięcioro wnucząt i dwoje prawnuków. Choć nie spotykam się z nimi codziennie, bardzo ich kocham. Z całej gromadki, tylko jedna z córek z mężem, dwójka wnucząt i parka prawnucząt mieszkają w Częstochowie. Z nimi widuję się częściej – prawie zawsze w niedziele, a z pozostałymi z konieczności rzadko, więc … tęsknię za nimi.

         I.K.: Pozwól, jeszcze jedno pytanie. Czy ktoś z Twoich Bliskich też angażuje się bardziej w życie Kościoła?

         H.L.: Córka i zięć, którzy mieszkają w Częstochowie, są we wspólnocie Kościoła Domowego. W tym roku „pilotują” dwa nowe Kręgi Rodzin. Oboje angażują się w życie parafii p.w. św. Brata Alberta. Zięć jest nadzwyczajnym szafarzem Komunii Świętej.

         I.K.: Dziękuję Helenko za poświęcony czas, udzielenie wywiadu, a przede wszystkim, że mogę się cieszyć Twoją siostrzaną przyjaźnią. Niech Bóg obficie błogosławi Tobie i Twoim Bliskim.

 

 

 

 

Kontakt

tel. 34 322-71-10

e-mail: stjasionek@op.pl

Godziny Mszy świętych

Niedziela: 8.00, 9.30, 11.00, 12.15, 17.00
Sobota - Msza św. niedzielna: 18.00 poprzedzona nieszporami: 17.40
Dni powszednie: 8.00, 18.00

Adres

ul. Obrońców Westerplatte 37
42-200   CZĘSTOCHOWA

Kancelaria parafialna

Czynna od poniedziałku do piątku

od godz. 16,30 do 17,30

w soboty i dni świąteczne 

kancelaria nieczynna

telefon: 34 322-71-10

 

 

Spowiedź św.

Spowiadamy przed każdą Mszą św. oraz gdy istnieje taka potrzeba w jej trakcie. W pierwsze piątki miesiąca spowiedź św. odbywa się w godz. od 17.00 do 18.30. Zapraszamy!