Witamy na stronie parafii

Świętych Pierwszych Męczenników Polski w Częstochowie.

Szczęść Boże!

 

Miłosierdzie Boże « WIERZE UFAM MIŁUJĘ

 

 

 

 


 

  

EUCHARYSTIA SENSEM ŻYCIA

Ludzie posilają się dziś różnymi zdrowymi pokarmami. Przyjmują witaminy, stosują wymyślne diety „cud”, aby móc długo i zdrowo żyć. Niestety, ten pokarm nie daje gwarancji zdrowia i długowieczności. Chrystus w rozmowie z faryzeuszami wskazał na to, że trzeba się troszczyć przede wszystkim o to pożywienie, które zapewnia życie wieczne.
     Pan Jezus przeciwstawia ludzki pokarm swojemu boskiemu pokarmowi. Chlebem, który daje światu, jest Jego Ciało, ofiarowane za życie świata (por. J 6,51). Domem tego Chleba jest Kościół, który jest dumny z tego, że posiada Ciało Chrystusa i pragnie nim posilać utrudzonego wędrówką życia pielgrzyma. Tę dumę i radość wyraża Kościół w uroczystych procesjach Bożego Ciała, które tłumnie wypełniają ulice i place naszych miast i wiosek.
    Procesja Eucharystyczna uświadamia nam, że winniśmy iść przez Życie w Prawdzie Drogą, którą jest Chrystus (por. J 14,6). On jest naszym przewodnikiem. Żadne z ludzkich gwarancji i fundamentów życia nie przetrwają, gdyż są poddane zmienności świata i jego sile. „Chleb życia wiecznego” daje prawdziwą wiarę, nadzieję, miłość i wieczne trwanie.
    Chrystus daje nam siebie jako pokarm, bo bardzo nas kocha. Taką przeogromną miłością kocha tylko Bóg. Jakże powinniśmy być wdzięczni Jezusowi, że ukochał nas do końca i bez końca. W zamian za tę Jego miłość my ukochajmy Eucharystię, dążąc do tego, by stała się dla nas nie tylko celem, ale i sensem naszego życia. Wtedy będziemy mogli powtórzyć za św. Pawłem: „Teraz zaś już nie ja żyję, ale żyje we mnie Chrystus” (Ga 2,20).

ks. Stanisław Jasionek


WSZYSTKO ZAWIERZAJĄC JEZUSOWI I MARYI UCZYMY SIĘ KAŻDEGO DNIA KOCHAĆ BARDZIEJ I DOJRZALEJ

Rozmowę z Leszkiem Grabowskim przeprowadziła Irena Karpeta

 

         Irena Karpeta: Kolejnym moim rozmówcą jest Leszek Grabowski. Pozwól Leszku, że zaczniemy tradycyjnie – powiedz nam o swoich korzeniach, domu rodzinnym.

         Leszek Grabowski: Wprawdzie pradziadek przywędrował z Suwałk, ale już dziadkowie, rodzice i ja urodziliśmy się w Częstochowie. Zatem, jestem częstochowianinem w trzecim pokoleniu. W Częstochowie ukończyłem szkołę techniczną i obecnie prowadzę zakład mechaniczny. Przyszedłem na świat w rodzinie katolickiej. Od rodziców – mamy Zofii i ojca Leszka – otrzymałem dobre wychowanie. W domu rodzinnym miałem przykład miłości i wzajemnego szacunku. Wzorem dla mnie był i jest nieżyjący już ojciec, który całe swoje życie poświęcił służbie drugiemu człowiekowi. On był zawsze gotów nieść pomoc tym, którzy tej pomocy potrzebowali i czynił to w sposób bezinteresowny, z miłością, entuzjazmem i zapałem. Dziękuję Bogu za to, że mogłem uczyć się od ojca jak być darem dla drugiego człowieka i niczego nie oczekiwać w zamian.

         I.K.: Z żoną Anią jesteście przykładem pięknego związku małżeńskiego, który – patrząc na Was – odbieram jako związek dusz. Proszę o kilka zdań o rodzinie, którą założyliście. Skąd czerpiecie siłę dla swojego związku?

         L.G.: Dzięki za te krzepiące słowa. Jesteśmy małżeństwem z 38-letnim stażem. Mamy tylko córkę Kasię, bo Bóg zabrał do Nieba trójkę naszych nienarodzonych dzieci. Dziękujemy Panu Bogu za nasz związek i za to, że w pewnym momencie naszego życia obdarzył nas łaską wejścia na drogę bliższej z Nim relacji. Nazywam to „nawróceniem”, bo chodzi o to, by nie być już „letnim, niedzielnym katolikiem”. Stało się to po głęboko przeżytych rekolekcjach na przełomie 2000 i 2001 r. Wkrótce po tym zachorowała córka Kasia, ale było to już doświadczenie, które przyjęliśmy i przeżyliśmy z głęboką wiarą, że Bóg jest naszą mocą i On nas prowadzi.     Każdy dzień rozpoczynamy wspólną modlitwą i ucałowaniem Krzyża. Bogu zawierzamy swoje życie: „Ojcze, bądź wola Twoja, nie tak jak my, ale jak Ty chcesz niech się stanie”. Czerpiemy siłę ze Słowa Bożego, z Eucharystii, z częstych spotkań formacyjnych we Wspólnocie Przymierza Rodzin „Mamre”, z rekolekcji, ale przede wszystkim z osobistej relacji z Panem Jezusem. To właśnie ta relacja z Jezusem otwiera nas na oblubieńczą miłość względem siebie, która przejawia się w codzienności: w prostych gestach, spojrzeniu, w umacnianiu się wzajemnym w chwilach słabości, we wzajemnej wymianie darów, jakimi obdarzył nas Bóg. Wszystko zawierzając Jezusowi i Maryi uczymy się każdego dnia kochać bardziej i dojrzalej, by to, co dla nas trudne i niezrozumiałe przyniosło dobry owoc we właściwym czasie.

         I.K.: A co sądzisz o miejscu i roli tradycyjnej rodziny chrześcijańskiej w dzisiejszym – powiedziałabym – „trudnym” świecie?

         L.G.: Bóg tak stworzył świat, że – od najdawniejszych czasów – rodzina jest podstawową grupą społeczną. To mężczyzna i kobieta związani sakramentem i ich dzieci tworzą rodzinę. To w rodzinie przychodzą na świat dzieci, które powinny być przyjmowane z prawdziwą miłością jako cenny dar. To ojciec i matka przekazują dzieciom wartości, normy, wzorce zachowań religijnych. Rodzice od początku wychowują dzieci i przygotowują je do samodzielnego życia, aby kiedyś one potrafiły założyć zdrowe rodziny. W dzisiejszym świecie nie jest to łatwe, ponieważ „dziwny ten świat” narzuca coraz bardziej nachalnie pseudo wartości i wizje niezgodne z naszą wiarą i nauczaniem Kościoła katolickiego. Dlatego, tak ważne jest, aby trzymać się prostej linii Prawdy, którą jest Chrystus. Jestem przekonany, że tylko mocna wiara oparta na fundamencie Chrystusa i nauczaniu Kościoła, pozwoli każdej rodzinie przetrwać różne burze i huragany, które będą nam towarzyszyły w świecie, w którym żyjemy.

         I.K.: Włączasz się w życie naszej wspólnoty. Jesteś członkiem Parafialnej Rady Duszpasterskiej i zapewne należysz też do jakiejś grupy działającej przy parafii. Czy to zaangażowanie sprawia Ci radość i daje satysfakcję? Zechcesz opowiedzieć o tym bliżej?

         L.G.: To prawda, jestem członkiem Parafialnej Rady Duszpasterskiej i przez nią włączam się w sprawy naszej wspólnoty. Należę też do Żywego Różańca, a konkretnie do Róży Świętego Józefa. Zawsze staram się świadczyć miłosierdzie przez modlitwę i na tyle, na ile jest to możliwe czynnie w codzienności i kiedy jest taka potrzeba. Był taki czas, że razem z żoną Anią – w ramach Akcji Katolickiej – odwiedzaliśmy rodziny i osoby potrzebujące niosąc im wsparcie słowem i dostarczając chleb i różne artykuły spożywcze. Obecnie, ze względu na mnogość codziennych obowiązków wynikających z sytuacji w rodzinie, w życie parafii staram się włączać na tyle, na ile mogę. Zawsze sprawiało mi to radość i dawało satysfakcję i tak jest nadal. Ogromnie cieszymy się, że również nasza córka Kasia zaangażowała się i uczestniczy systematycznie w spotkaniach Kręgu Biblijnego.

         I.K.: Widząc Cię prawie codziennie na Eucharystii, raczej nie powinnam pytać o to jak ważną rolę odgrywa w Twoim życiu wiara. A jednak, może zechcesz podzielić się z nami swoimi przemyśleniami?

         L.G.: Wiara w moim życiu jest fundamentem, na którym wszystko buduję. Otrzymałem ją od Boga jako dar na Chrzcie Świętym i staram się ją pogłębiać. Szczególnie ważna jest dla mnie osobowa relacja z Jezusem przez zapraszanie Ducha Świętego do mojego życia. Słowo „wiara” ma szerokie znaczenie – nie wystarczy wierzyć, że Bóg istnieje, trzeba Mu siebie całkowicie zawierzyć. Po wieloletnich naukach i zgłębianiu Pisma Świętego odkrywam, że Bogu zależy na relacji osobistej z każdym człowiekiem. Tak bardzo obdarzył nas swoją miłością, że pragnie miłości oblubieńczej, dialogu. Więc zawierzam wszystko Panu Jezusowi – moje życie, rodzinę, pracę i serce, aby powiększał w nim miłość do drugiego człowieka. Przy wielu trudnych doświadczeniach mojego życia, nadzieja i miłość nadają sens wszystkiemu, co mnie spotyka. Wtedy „jarzmo staje się słodkie, a brzemię lekkie”. Dlatego Eucharystia jest w centrum mojego życia i z niej czerpię siłę, radość i zrozumienie tego, czego bym po ludzku nie rozumiał. Patrząc na Oblubieńca, który oddaje za mnie życie, aby podarować mi zbawienie, pragnę dzielić się wiarą jak chlebem z innymi, a szczególnie z tymi, którzy niedowierzają i tymi, co są w kajdanach grzechu.

         I.K.: Leszku, oboje z żoną angażujecie się w życie tej rodziny, którą jest Kościół. Należycie do Wspólnoty Przymierza Rodzin „Mamre”. Przybliż ją nam. Opowiedz od jak dawna istnieje, skąd nazwa, jakie są jej cele, jakich ma patronów, jaką strukturę?

         L.G.: Wspólnota Przymierza Rodzin „Mamre” sięga korzeniami 1983 roku, a od 14 lutego 2000 roku jest stowarzyszeniem wiernych o charakterze pro rodzinnym i jako organizacja kościelna posiada osobowość cywilno-prawną, zatwierdzoną przez ks. abp. Stanisława Nowaka. Patronem wspólnoty jest św. Andrzej Bobola. Nazwa wywodzi się ze źródeł biblijnych i pochodzi od nazwy miejsca, gdzie pod dębami Mamre Abraham gościł u siebie Boga (Rdz 18; Hbr 13,2). Toteż, gościnność przynależy do charyzmatu Wspólnoty – jest jedną z form miłości i służby wobec potrzebujących. Do charyzmatu należy również słuchanie obietnic Pana Boga i pielgrzymowanie według Jego wskazówek. Celem jest szukanie i głoszenie Królestwa Bożego przez ewangelizację i służbę w Kościele katolickim, zwłaszcza przez służbę rodzinie w duchu Maryi spieszącej do Elżbiety (Łk 1,39-56). Wspólnota realizuje swoje cele poprzez podejmowanie różnego rodzaju dzieł. „Mamre” działa według Statutu, do którego załączone jest „12 Drogowskazów” określających duchowość, zasady życia i zobowiązania członków Wspólnoty. Podstawowy rytm życia Wspólnoty wyznaczają: spotkania członków i kandydatów połączone z formacją – raz w miesiącu; spotkania otwarte o charakterze liturgicznym z posługą ewangelizacyjną i charyzmatyczną; spotkania w małych grupach z animatorami – 2 razy w miesiącu; rekolekcje formacyjne i ewangelizacyjnie – 2 razy w roku. Wspólnota „Mamre” podlega biskupowi miejsca, ma swojego moderatora – kapłana, który sprawuje pieczę nad Wspólnotą. Jest nim ks. dr Włodzimierz Cyran. Moderatorowi pomocą służy Rada Wspólnoty i odpowiedzialni za poszczególne diakonie i małe grupy. Formacja Wspólnoty oparta jest na Piśmie Świętym, na nauce Kościoła katolickiego i na świętych mistrzach duchowości. Jest to pełna formacja chrześcijańska: teologiczna, liturgiczna, ascetyczna, mistyczna, eklezjologiczna, moralna i ewangelizacyjna.

         I.K.: Zastanawiałam się kiedyś, czy jest jakieś powiązanie miedzy Wspólnotą „Mamre”, a Kościołem Domowym? No i mam okazję, żeby zapytać o to osobę kompetentną.

         L.G.: Postaram się odpowiedzieć najlepiej jak potrafię. Wspólnota „Mamre” w swej duchowości wywodzi się z katolickiego Ruchu Odnowy w Duchu Świętym „Światło-Życie” i korzysta z jego doświadczeń. Ma charakter ewangelizacyjny i pro rodzinny. Służy rodzinom, ale też osobom samotnym. Obejmuje wszystkie grupy wiekowe, ludzi różnych zawodów. Należą do niego całe rodziny, młodzież i osoby żyjące samotnie. „Mamre” pomaga swoim członkom wzrastać w świętości i pragnie przyczyniać się do odnowy i uświęcania życia w rodzinach, parafiach, w różnych wspólnotach kościelnych. Duchowość jej członków jest realizowana przez podjęcie zobowiązań m.in. do codziennej modlitwy, osobistych spotkań ze Słowem Bożym, do czytania Katechizmu Kościoła Katolickiego i dokumentów kościoła, do adoracji Najświętszego Sakramentu, kształtowania swego życia według zasad Ewangelii i 12 Drogowskazów Wspólnoty oraz do abstynencji od jakichkolwiek używek i do udziału w spotkaniach Wspólnoty i Rekolekcjach. Charyzmatem Domowego Kościoła jest charyzmat Ruchu „Światło-Życie” realizowany na drodze duchowości małżeńskiej, której celem jest wzajemne uświęcanie się małżonków, tworzenie jedności małżeńskiej. Domowy Kościół prowadzi do odkrycia, że małżeństwo to sakrament, przez który dwoje ludzi z Bożą pomocą może zdążać do świętości. Małżonkowie, przyjmując dokument „Zasady Domowego Kościoła Ruchu „Światło-Życie”, zobowiązują się żyć według niego i według duchowości wyrażonej w „Drogowskazach <Nowego Człowieka>”. W ramach Domowego Kościoła realizowana jest duchowość małżeńska. Dzieje się to przez przyjęcie zobowiązania: codziennej modlitwy osobistej, małżeńskiej, rodzinnej; comiesięczny dialog małżeński; regularne spotkania ze Słowem Bożym; przez regułę życia, czyli pracę nad sobą, małżeństwem i rodziną; comiesięczne uczestnictwo w spotkaniach Kręgu Rodzin i raz w roku w rekolekcjach małżeńskich.

         I.K.: Dla mnie Ojczyzna jest rodziną rodzin przez język, historię, kulturę i miejsce na ziemi dane przez Boga. A jak Ty uważasz? Czy – Twoim zdaniem – istnieje związek miedzy miłością do Boga i umiłowaniem rodziny, Kościoła i Ojczyzny?

         L.G.: Jestem głęboko przekonany, że tak. Między miłością do Boga, rodziny, Kościoła i Ojczyzny musi istnieć ścisły związek i nie ma innej możliwości, bo Bóg jest Miłością! Ta pierwsza i najważniejsza miłość do Jedynego Boga otwiera serce na wszystkie Jego dzieła, na wszystko, co stworzył. Bez tej fundamentalnej miłości nie ma zrozumienia, że jesteśmy stworzeni do życia we wspólnocie i abyśmy się w niej miłowali. Tak, jak Niebo jest wspólnotą Świętych, tak rodzina jest wspólnotą ludzi bliskich uświęconą przez Boga. Kościół jest wspólnotą ludzi ochrzczonych, a więc i rodziną rodzin, której głową jest Chrystus. Dalej, Ojczyzna to ziemia dana przez Boga i ludzie na niej żyjący są wspólnotą – rodziną, którą łączy język, kultura, historia, korzenie i pokolenia przodków. Warto przy tym pamiętać, że choć różnimy się sposobem myślenia, poglądami, to Pan Bóg złożył w każdym z nas różne dary po to, byśmy służyli sobie nawzajem, „byśmy się wzajemnie miłowali, jak On nas umiłował”. Pomimo różnorodności powinno nas łączyć wspólne dążenie do jedności zanurzonej w Jezusie Chrystusie.

         I.K.: Bardzo dziękuję Leszku za poświecony czas, za mądre i piękne wypowiedzi. Staropolskie Szczęść Boże dla Ciebie i Twoich Bliskich.


 

W moim świadectwie chcę podzielić się tym, jak Bóg, przez uczestnictwo we wspólnocie Kręgu Biblijnego, umocnił moją wiarę.

 

         W pierwszych spotkaniach, kiedy omawialiśmy 4 prawa życia duchowego w oparciu o Ewangelię według św. Łukasza, Bóg pokazywał mi swoją Miłość. Nauczyłam się dostrzegać w każdym, nawet najmniejszym zdarzeniu Jego działanie, Miłość i opiekę. A jednocześnie zobaczyłam, ile jest mojego własnego „ja” w każdej decyzji, którą podejmowałam. Bóg pomału to zmieniał. Zeszłam z „tronu” swojego życia i w to miejsce zaprosiłam Jezusa. Świadomie przyjęłam Go za swojego Pana i Zbawiciela. Wszelkie podejmowanie decyzji stało się łatwiejsze, bo nie moje zdanie się liczyło, tylko Jego plan. W tym czasie zaczęłam też częściej uczęszczać na Mszę Święta- nie tylko w niedziele i święta.

         Przyjęcie Jezusa za Pana i Zbawiciela wzbudziło we mnie pragnienie poznawania Go jeszcze bardziej w Jego Słowie, rozważaniu tego Słowa oraz podczas Adoracji Najświętszego Sakramentu. Wypełniło się to od stycznia, kiedy tematy spotkań omawiały, czym jest nowe życie chrześcijańskie, jak wzrastać i rozwijać się w wierze. Pomocą też było bliższe poznanie działania Ducha Świętego w życiu chrześcijanina, znaczenia modlitwy i słowa Bożego w Piśmie Świętym. A wszystko to było oparte na rozważaniach Słowa Bożego. Moja miłość ciągle wzrasta. I nie tylko do Boga, ale i do każdego człowieka. Miłość Tego, który do końca mnie umiłował, który życie swoje oddał za mnie, pomaga mi każdego dnia wypełniać zadania, które Bóg przeznaczył dla mnie w tej szkole miłości, jaką jest nasze życie na tym świecie- moim wyjątkowym zadaniem jest opieka nad niepełnosprawnym dzieckiem. Każdy problem dnia codziennego staje się łatwiejszy, kiedy oddaję go Panu- tak jak i siebie, moich bliskich i każdego innego człowieka i sytuację. Moja modlitwa już nie jest „modlitwą przegadaną”, „modlitwą tylko próśb”. Uczę się za wszystko Bogu dziękować i pamiętać o tym, że przede wszystkim powinnam Go wychwalać, uwielbiać. Bóg pomaga mi też przezwyciężyć mój lęk przed publiczną posługą w Kościele. Posługiwanie przy rozważaniu stacji Drogi Krzyżowej w Wielkim Poście, czy też czytanie komentarzy w Tygodniu Biblijnym dawało mi naprawdę wiele radości, że mogę to czynić dla chwały Pana. Wiele też nauczyłam się we wspólnocie, do której mnie poprowadził Bóg. Znalazłam tam ludzi takich samych jak ja. Ludzi, którzy pragnęli poznać Jezusa, żyć Nim na co dzień. Dzielić się Nim a nade wszystko dzielić swoje trudy życia wspólnie, modlić się za siebie i za wspólnotę. Moje życie Bóg bardzo poprzemieniał. Dążę do tego, aby codziennie w domu rozważać choćby najmniejszy fragment Pisma Świętego. Poznawać w nim Jego plan względem mnie. Zmienia się i dojrzewa, moja modlitwa. Mam mocniejsze pragnienie przyjmowania Pana Jezusa w Sakramencie Eucharystii, a także poznawania Go przez Jego Słowo, które zostawił nam w Piśmie Świętym.

         Wiem, że na Niego mogę zawsze liczyć. Nawet jeżeli nie dostaję tego o co proszę, ufam, że dostaję to co lepsze dla mnie, dla mojej rodziny.

 "Wielbi dusza moja Pana i raduje się duch mój w Bogu, Zbawicielu moim ... Gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny.."

 Magnificat

 Chwała Panu!

Marika Kaczmarek

 

 

Kontakt

tel. 34 322-71-10

e-mail: stjasionek@op.pl

Godziny Mszy świętych

Niedziela: 8.00, 9.30, 11.00, 12.15, 17.00
Sobota - Msza św. niedzielna: 18.00 poprzedzona nieszporami: 17.40
Dni powszednie: 8.00, 18.00

Adres

ul. Obrońców Westerplatte 37
42-200   CZĘSTOCHOWA

Kancelaria parafialna

Czynna od poniedziałku do piątku

od godz. 16,30 do 17,30

w soboty i dni świąteczne 

kancelaria nieczynna

telefon: 34 322-71-10

 

 

Spowiedź św.

Spowiadamy przed każdą Mszą św. oraz gdy istnieje taka potrzeba w jej trakcie. W pierwsze piątki miesiąca spowiedź św. odbywa się w godz. od 17.00 do 18.30. Zapraszamy!