Twórczość Parafian

   IRENA KARPETA

 

Wypełnić pustkę

 

Przestrzeń egzystencjalną

między Niebem a ziemią,

wypełnijmy modlitwą,

by nie stała się pustynią.

 

Tam, gdzie modlitwy woń

kadzidłem się nie wznosi,

goryczy i gniewu toń

szturmem wkrada się do duszy.

 

Życie pustki nie znosi –

gdzie modlitwa zamiera

beznadzieja się rodzi,

zły podstępnie się wdziera.

 

I cóż przyjdzie człowiekowi

choćby posiadł skarby świata? –

dusza nie oderwie się od ziemi,

ona tylko na modlitwie wzlata.

 

W puste i głuche przestrzenie

tam, gdzie nikt się nie modli

ślijmy ożywcze tchnienie,

z Niebiosami złączonych,

szczerych i wytrwałych modlitw.

 

 

  I żadnej innej nie ma

 

Każdy drogą swego życia

podąża do Wieczernika,

tam trwa nieustanna Uczta –

Pan karmi nas do syta.

 

Często doświadczamy srodze

zranień na doczesnej drodze

i zda się nie do zdobycia

Golgota naszego życia.

 

Ufać trzeba nieustannie,

z upadków dźwigać wytrwale,

rany pokutą obmywać,

opatrywać szczerym żalem.

 

I żadnej innej drogi nie ma

jak zbliżać się do Eucharystii,

by w Niej osiągać progi Nieba

i zmartwychwstawać w Komunii.

 

Jest tylko ta jedyna droga

odnajdywania Pana Boga –

szukać wiary i miłości oczami,

z Maryją, Świętymi i Aniołami

kroczyć Ewangelii śladami.

 

 

Księga wody żywej

 

Można zbłądzić wśród wielu książek –

tylko jedna jest drogowskazem,

który z gąszczu poplątanych ścieżek

tę prostą i zbawienną ukaże.

 

Ona świeci Mądrości blaskiem

na rozstajnych ciemnych drogach,

ona jaśnieje Prawdy światłem –

jej źródło we wszechmocy Boga.

 

Każde zapisane w niej słowo

tryska kroplą eliksiru życia

więc sięgaj po nią wolną wolą

i innym dawaj do spożycia.

 

Wiesz, że twojej wolnej woli

nikt nie ogranicza, nie przymusza.

Pamiętaj: każdej żywej kropli

spragniona jest ludzka dusza.

 

Tylko jedna jest taka księga,

którą czytać można do syta,

studnia, która się nie wyczerpie,

eliksir wieczności – Biblia.

  

Twierdza

 

Dusza – twierdza wewnętrzna

w słabości ciała odziana,

na kąsania narażona,

na jad demona wydana.

 

Do mojej wewnętrznej twierdzy

wlej, Panie, łaskę miłosierdzia,

bym z Świętą Teresą z Àvili

do siódmej komnaty doszła.

 

Koniecznie muszę pamiętać

i nieustannie czuwać

nim zło do twierdzy wtargnie

i ciemność duszę ogarnie.

 

Na zewnętrznym dziedzińcu

złowroga armia wciąż się czai,

Anielską Straż ustawię w progu,

ubiorę zbroję – Szkaplerz Maryi.

 

Anioł Stróż niech głośno dzwoni

wrażliwym sumienia dzwonem

ilekroć pod bramy twierdzy

wróg skrada się cichaczem.

 

Hufce Aniołów niech przewodzą

w bitwach z zastępami wroga,

gdy szturmy przypuszczają

przez wszystkie twierdzy okna.

 

W pozory dobra przebrane

i w podstępy uzbrojone

niech zło się nie przedostanie

nawet za pierwszą bramę.

 

Z zawołaniem Któż jak Bóg

Michała Archanioła,

z okrzykiem Ave Maryja

ataki pokonać zdołam.

 

Wysłanników piekła przemogę,

i wrócą do wiecznej otchłani,

gdy modlić się będę Różańcem

Niepokalanej Wszechświata Pani.

 

Wtedy każdy zakątek twierdzy

i wszystkie jej komnaty

zapłoną dobrymi czynami,

wypełnią Róż aromaty.

 

Aniele Boży, przyjacielu skrzydlaty,

z wyniosłości pychy strąć,

poprowadź do siódmej komnaty,

przed upadkiem w otchłań chroń.

 

     Namiot spotkania

   

          Ks. Radosławowi Horbatowskiemu

           i Cichym Pracownikom Krzyża w Głogowie

 

Namiot duszy chcę ochędożyć

i oczekiwać w jego progu,

abyś zechciał doń wstąpić

w powiewie zbawczego wiatru.

 

Z radością przygotuję

miejsce z Tobą spotkania,

psalmami je wypełnię

nadziei, oczekiwania.

 

Do tabernakulum serca

zapraszam Bożą Osobę –

złudne miraże świata

Ciebie zastąpić nie mogą.

 

W wolnej woli otwieram uszy –

niech Wiatr Ojca mnie przenika,

łaską gra na strunach duszy,

życia tchnieniem ją przemienia.

 

Modlitwą duszy pokornej

wielbię Wszechmogącego.

głoszę miłość

 Trójcy Świętej –

Ojca, Syna, Ducha Świętego.

 

            Głogów, 1-15 wrzesień, A.D.2018

 

 

   Mądrość

 

Na aksamicie nocy

migocą brylanty gwiazd

i z woli Wszechmocy

sieją na ziemię blask.

 

To ręka Niewidzialnego

wplata w nocy tkaninę

światło dla zagubionego,

mroczną rozjaśnia dolinę.

 

Na firmamencie życia

blask sieje Prawdy Księga,

w niej płoną gwiazdy Słowa,

mieszka Mądrość odwieczna.

 

Choć niekiedy wędruję

przez życia ciemną noc,

w gwiazdach Słowa znajduję

Mądrości drogę i moc.

 

Zbyt wiele?

 

Czy proszę o zbyt wiele?

Wołam: zawsze ze mną bądź

w spojrzeniu sióstr i braci,

w modlitwie, w uczynkach rąk.

 

Niezmiennie Cię potrzebuję,

kiedy zaczynam dzień

i nieustannie wieczorem,

kiedy zanurzam się w sen.

 

Wierzę – nie jestem sama,

wszak to, Panie, wyrzekłeś

i wiem – jest ze mną Mama,

którą nam zostawiłeś.

 

Anioł nieznany z imienia

strzeże mnie, osłania od zła,

prowadzi święta Irena

wzór do naśladowania.

 

Za wiarę, nadzieję, miłość

nie przestaję dziękować,

tylko mnie nie opuszczaj,

bym mogła Twej łasce sprostać.

 

Czy o zbyt wiele proszę?

W świetle z Nieba chcę podążać,

sercem przez każdą chwilę

wielbić Cię i wiernie kochać –

tylko tyle i … aż tyle.

                (15 sierpnia A.D.2018)

 

  Życzliwość

(na marginesie homilii ks. prał. Stanisława Jasionka)

 

Zastanawiam się niekiedy

czy nasze życie doczesne

nie przypomina podróży

pośpiesznym albo ekspresem?

 

Jak pociągi rozpędzone

po torach życia gnamy:

w pędzie mijamy jedne,

z innymi się zderzamy.

 

Każdy z nas jak wagon

wiezie ładunek emocji,

a chroni go tylko bufor

czystej życzliwości.

 

I nie chodzi o „życzliwość”

co anonimowo donosi

lecz tę, co miłosiernie przebacza

zanim ktoś o to poprosi.

 

Życzliwość ma źródło

w prawdziwej dobroci,

przekazywana ochoczo

staje się rzeką radości.

 

Pielęgnowana staje się

szczególnym amortyzatorem

wewnętrznych rozterek,

w słabościach resorem.

 

Amortyzuje upadki

na życia trampolinie,

byśmy się nie poddawali

w zwątpienia godzinie.

 

Uśmiech życzliwy otwiera

Sezam twardego serca

i przed złym czynem zasłania

jak rycerza tarcza.

 

Nawet napominanie

może być życzliwe –

wtedy do refleksji skłania

i przepędza pychę.

 

                  (12 sierpnia A.D.2018)

 

Pytania retoryczne

 

Czy krocząc w ciemności

możemy wierzyć oczom,

a potykające się nogi

na trzęsawiska nie zboczą?

 

Czy nie konieczne jest Światło

rozpraszające mroki

i wyprowadzające

z węzłów splątanej drogi?

 

Czy nie należy zawierzyć

na zawsze Ojcowskim dłoniom,

z ufnością mocno je chwycić?

One nigdy nie zawiodą!

 

Przyszłość składać wiernie,

w Ojca Światło i Dłonie,

dla przeszłości z nadzieją

miłosierdzia wyglądać

i na dziś błagać o miłość?!

  

 

Dziedzictwo Raju

 

Obudzona ze snu wczesnym ranem

oczy nieco zaspane przecieram –

niebo złotym słońcem rozedrgane

lub siwą mgłą zasłane podziwiam.

 

Słucham radosnego ptaków świergotu

z łopotem skrzydeł wznoszących się do lotu,

chłonę piękno natury – pamiątkę Raju

skrytego w mroku lasu, na dróg rozstaju.

 

Widzę pola chlebem obsiane obficie,

pszczoły zbierające miód pracowicie,

w ludzkich gniazdach rodzące się życie –

świat przez Boga stworzony należycie.

 

Urodzajem owocują sady,

ziołami i kwieciem pachną łąki,

owadów wszelkich brzęczą gromady,

sitowie szumi nad brzegiem rzeki.

 

Podziwiam ocean wzburzony sztormem

lub uspokojony ryb srebrnym pluskiem,

ożywiony stworzeń morskich bogactwem,

rozświetlony migocących gwiazd blaskiem.

 

Oto wulkany płonąc lawą plują,

grzmią nawałnice, tsunami wyją,

dyszą pustynie skwarną suszą

i dżungle wilgocią parują.

 

Szczyt wypiętrzony, dolina zielona,

byty żywe, materia nieożywiona

powierzone błogosławieństwem Stwórcy

w ręce człowieka – rozumnej istoty.

 

I ciągle ta myśl mnie nachodzi:

Ziemia – kraina obiecana

nadal obficie może rodzić

chroniona, mądrze zarządzana.

 

Musimy strzec wspólnej schedy,

dziedzictwa Raju – skarbów przyrody

my, jedyni wśród stworzeń ziemi,

ludzie wolną wolą obdarzeni.

 

  

Psalm dla Niepokalanej

 

Dziewico Niepokalana,

gwiazdo na nieboskłonie,

lampo Duchem zapalona,

miłosierdzia balsamie!

 

Na zatroskane skronie

połóż matczyne dłonie,

ulecz zbolałe dusze

niech się odrodzą w skrusze.

 

Wychowawczyni pokoleń,

matko dzieci i młodzieży,

opiekunko wszystkich rodzin –

nawróć tego, co w nic nie wierzy.

 

Rodzicom naszym uproś

szczerą miłość wzajemną,

niechaj zgoda i jedność

na skłócony świat spłyną.

 

Dla wszystkich ludzi na ziemi

przez Boga na Matkę wybrana,

od zwątpienia i beznadziei

broń nas Niepokalana.

 

W doczesnej pielgrzymce

ucz nas kochać Boga,

wśród pokus, niepowodzeń

bądź nam tarczą od wroga.

 

 

Psalm niedoskonały

 

Co dzień dla mnie otwierasz

księgę przedwiecznej Mądrości,

bym w niej czytała słowa

nieskończonej Miłości.

 

Obudzona z objęć nocy

wstaję, by w blasku dnia

odkrywać dary Wszechmocy,

odnajdywać znaki Dobra.

 

Ziemia jest rajskim ogrodem –

paletą smakowitych barw,

łąką – partyturą zapisaną

muzyką owadów, szumem traw.

 

Jasne słońce nad nami

i otulająca mgła

są wspaniałymi psalmami –

w nich wielbi Cię wszechświat.

 

Cały z nicości stworzony

kosmos nieogarniony

pełen psalmów doskonałych

dziękczynienia i chwały.

 

I moja dusza biedna,

choć zraniona grzechami,

psalm niedoskonały śpiewa –

uwielbienie z Aniołów chórami

 

Żyć wiarą

 

Jak w siermiężności

niebo się chmurzy,

jak tęcza radości

świeci po burzy –

 

Jak źdźbło będąc okruchem

jest zapowiedzią chleba,

jak dobry uczynek

jest przedsionkiem Nieba –

 

Tak niech wiary modlitwa

z Galilei codzienności

jak aromat kadzidła

do Boga się wznosi.

 

Niech skrzydłami ptaka

myśl ma ku Panu wzlata

i serca każde tętno

Jemu wybija credo.

 

 

     Terra sancta

 

Ziemia Święta – Palestyna,

w obecność Boga bogata,

przez Jezusa odkupiona –

w niej zrodzona nasza wiara.

 

W sanktuariach świata

uświęcona terra sancta –

tam przed Niepokalaną

zło pokonane czmycha.

 

Sanktuarium duszy,

którą Komunia karmi

i gdzie mieszka modlitwa –

zło skalać nie zdoła.

 

Terra sancta – ludzka duszo

na obraz Boga stworzona

i dana nam w dziedzictwo –

bądź wierna, nieskalana.

 

 

    Nie lękajmy się

 

Choć zły stara się usilnie

dobro zasłonić, nas zranić –

póki  w dłoniach Różaniec –

zdziałać tego nie potrafi.

 

W rozważanych tajemnicach

modli się z nami Maryja

Niepokalana Dziewica –

Ona starła głowę węża,

w Niej cała nasza nadzieja.

 

Przestańmy się lękać –

gdy Różaniec w rękach

wtedy pokusa szatana

do duszy przystępu nie ma.

 

Jak nas uczy Gietrzwałd

i jak wzywa Fátima –

nie będziemy się lękać,

w modlitwie Róż tkwi siła,

prowadzi nas Maryja.

 

 

     Kiedy dziękujemy …

             Ks. prał. dr. Stanisławowi Jasionkowi

 

Kiedy dziękujemy kapłanom

nie możemy zapominać,

by chwałę oddać Bogu –

On ich do nas posyła.

 

Jeśli dziękujemy kapłanom

Bogu cześć składamy,

On przez nich w Eucharystii działa

i moc Słowa na nas zlewa.

 

W święto Twojego patrona

dziękujemy, że przybliżasz nas do Boga,

objaśniasz Słowa Pisma,

własnym przykładem uczysz Ewangelii

jak Matka Boża, co nią na co dzień żyła.

 

Twoje nauki są balsamem na rany,

plastrem miodu dla zgorzkniałej duszy.

Błyskawicą i gromem napomnienia

wstrząśnij nami kiedy trzeba,

by przywołać, z marazmu obudzić.

 

Kieruj nadal naszymi duszami,

otwieraj je na działanie Bożej łaski,

byśmy wiarą żyli i miłość głosili

dając świadectwo pośród bliźnich.

 

Życie Twoje i kapłaństwo

niech pulsują blaskiem Świętego Ducha

przez Maryi orędownictwo

i Świętego Stanisława biskupa.

 

Choćby morze atramentu wylano

i zapisano nim tony papieru –

my, dziękując, zawierzamy Ciebie

w prostej i szczerej modlitwie

co dzień zanoszonej ku Niebu.

 

                       (8 maja A.D. 2018)

 

 

  Panience Przenajświętszej

 

Panienko Przenajświętsza

na polskiej ziemi, pod polskim niebem

od zarania dziejów obecna,

w serca Polaków miłością wpisana –

Matko ukochana!

 

Matko Miłosierdzia z Płocka,

Pani Toruńska, Trybunalska,  Świętolipska,

Opiekunko Polski – Maryjo Gietrzwałdzka

przez lud wierny czczona i wielbiona –

Matko umiłowana!

 

Matko Nieustającej Pomocy,

Gwiazdo Nowej Ewangelizacji

w świątyniach, katedrach, sanktuariach

różnie wzywana, a ciągle ta sama –

Matko ukochana!

 

W ojczystej zagrodzie

gospodarzysz od wieków,

hetmanisz w narodzie,

wiedziesz pokolenia rodaków

wskazując na Syna –

Matko umiłowana!

 

Błogosław pielgrzymom

Niepokalanie Poczęta,

spójrz na nas łaskawym wzrokiem –

błagamy o Twoją opiekę

Panienko Przenajświętsza!

 

W stulecie Niepodległości,

Panno Chwalebna,

oddajemy się w niewolę miłości

Twojej i Twojego Syna.

Prowadź nas w przyszłe wieki

Królowo Polski!

 

(Pielgrzymka parafialna 21-23 kwietnia A.D.2018: Płock – Mrągowo –

Święta Lipka – Gietrzwałd – Ciechocinek – Piotrków Trybunalski)

 

    Wybór i trwanie

 

Sąd Boży nie feruje wyroków

tylko pokazuje

kto sam z wolnej woli

wybrał strefę mroku,

a kto po stronie światła staje.

 

W Biblii – Mądrości Księdze –

światło Słowa mam odkrywać,

bezzwłocznie umysł i serce

na blask Prawdy otwierać.

 

Miłosierdziem mnie prowadź,

bym w mrok nie zabłądziła,

bym już tu umiała wybrać –

stale pragnąć Światła

i ku Niemu zmierzać.

 

Ożywiaj mnie Duchem Świętym –

niech za Nim wiernie podążam,

bym życie wybierać chciała

i w świetle przed Tobą trwała.

 

Dusza uwolniona

 

Sumienie jest cierpieniem duszy

obciążonej grzechów ciężarem,

skutej kajdanami niewierności,

przytłoczonej śmierci kamieniem.

 

Zmartwychwstaniem Chrystusa

wypełniona obietnica –

Męką i Krwią Jezusa

dusza z otchłani wydobyta.

 

Pieczęć z grobu grzesznej duszy

Miłosierdziem zechciałeś skruszyć –

przebaczeniem z win uwolniona

na skrzydłach pokory może szybować.

 

W ciszę Wielkanocnego poranka

nagle pod nieboskłon się wzbija

radosna pieśń czystego sumienia,

wolnej duszy ton uwielbienia.

 

Ufny głos ziemskiej wdzięczności

z hymnem, który śpiewa Maryja –

pośród niebiańskiej radości

brzmi zgodnym Alleluja!

/Irena Karpeta/

 

Naczynia połączone

 

Jak prąd płynie elektronami,

jak rzeki łączą się dopływami,

tak i my naczyniami

połączonymi jesteśmy.

 

Jak krew życie niesie

przez żył i tętnic sieć,

tak my dobro dawajmy z siebie,

by w żywej jedności trwać.

 

Musimy bardzo się starać

na Rosę Niebieską otwierać

i w sieci połączonych naczyń

następnym ją przekazywać.

 

Musimy bardzo uważać,

by nie być brudnym kubkiem,

złych myśli i czynów ściekiem –

nieużytecznym zbiornikiem.

 

Każdy z nas – naczynie

w świata krwioobiegu,

ma swój początek i koniec

w źródle dobra – Bogu.

 

Ważne, by w nas biło

Czystej Wody Źródło

i jasno świeciło

Bożej Prawdy światło.

 

Z nas, połączonych naczyń

napełnionych przez Ducha,

dla rodzin, państw i świata

ma płynąć rzeka dobra.

 

Niech nieustannie

przepływają między nami

słów i czynów czyste tony

i płoną jasnym światłem

miłosierdzia elektrony.

 

    Epilog

 

     „Nie są to słowa […], których by dźwięku nie usłyszano” PS 19(18) 4-5b

 

Który Jesteś Alfa i Omega –

początek i koniec,

Najlepszy Ojcze,

Przedwieczny Boże!

 

Ty posiałeś w mą duszę

każde słowo zawarte

w wierszy zbiorze,

które jako modlitwę

do Ciebie wznoszę.

 

Wiersze – poetów modlitwa,

w nich każda myśl pochodzi

z rosy natchnienia,

którą Duch Święty rodzi.

 

Poeta, póki żyje, głosi,

lecz, gdy odejdzie do Boga,

wtedy za niego mówi

myśl spisana w słowach.

 

Gdy przez smugę cienia

poeta wkroczy do strefy ciszy,

wciąż dopowiada

strofami wierszy –

głosem, którego się nie słyszy.

   

 

    Litania wdzięczności i zawierzenia

 

       (w 100-lecie Niepodległej Polski)

 

Maryjo, Gwiazdo świecąca pośród mroków niewoli,

Przewodniczko do wolności –

Bądź pochwalona Niepokalana, pełna łaski.

 

Maryjo, Latarnio morska prowadząca korab Polski

wśród burz do portu niepodległości –

Bądź pochwalona Niepokalana, pełna łaski.

 

Maryjo, Płomieniu nadziei, gorejący Ogniu Miłości

uczący nas Bogu i Ojczyźnie wierności –

Bądź pochwalona Niepokalana, pełna łaski.

 

Maryjo, Wzorze posłuszeństwa, panieńska Czystości

z Jezusem zjednoczona –

Bądź pochwalona Niepokalana, pełna łaski.

 

Maryjo, Matko rodzin, Wychowawczyni pokoleń

ucz nas zgody, chroń przed rozbiciem –

Oręduj za nami, błagamy przed Twym Świętym Obliczem.

 

Maryjo, Opiekunko dzieci i młodzieży,

„w którą wierzy nawet taki, który w nic nie wierzy”

Oręduj za nami Puklerzu wojów, rycerzy, żołnierzy.

 

Maryjo, Drogo do przebaczenia,

pośród wichrów przewinień prowadź do pojednania –

Oręduj za nami, Wzorze zwierzenia.

 

Maryjo, wszelkich cnót odwieczna Skarbnico

i niewyczerpanych łask Krynico –

Oręduj za nami, Bogurodzico Dziewico.

 

Maryjo, obrońców Ojczyzny Szkaplerzu

i w dłoniach polskich pokoleń Różańcu –

Tobie się zawierzamy, Pani o smutnym Obliczu.

 

Maryjo, duchowa Mocy apostołów-rodaków:

błogosławionych, świętych, męczenników –

Tobie się zawierzamy, Pani o smutnym Obliczu.

 

Maryjo, przez Chrzest św. na wieki

wpisana w dzieje Polski Mistrzyni historii –

Tobie się zawierzamy, Najświętsza Jasnogórska Pani.

 

Maryjo Matko, Królowo i Hetmanko nasza –

przez Twe Niepokalane Serce

do Chrystusa Króla i Wodza naród polski prowadź.

Tobie dziękczynienie, Bogu na wieki chwała!

       Ekumenia

 

Przez Bożą łaskę posiany

duch ekumenii w nas mieszka,

tylko w to uwierzyć musimy

i chcieć do siebie się zbliżać.

 

Mówimy różnymi językami

lecz możemy się rozumieć,

gdy na siebie wzajem spojrzymy

oczami otwartymi przez miłość.

 

Na ogół mamy dwie miary:

jedną sobie odmierzamy,

drugą przykładamy do innych,

a powinien człowiek boży

uśmiechać się też do niemiłych.

 

Dyplomatów mowa pokrętna

niech ożyje słowem prawym,

usłyszmy głos siostry i brata

a osiągniemy jedność –

zrodzi się ekumenizm.

 

       Pustynia

 

Są na ziemi różne pustynie –

jedne wydmowe – piaszczyste,

inne pełne ostrych kamieni

czy biegunów zmrożonej bieli.

 

I choć czasem nam się wydaje,

że pustynie trwają w martwocie

to i tam odkryć się udaje

prawdziwe piękno – znaleźć życie Boże.

 

Jest też i taka pustynia

nieprzyjazna, bardzo sroga,

kamienna, lodowata – w sercach,

które odrzucają Boga.

 

Można też inne spotykać –

jeszcze ukryte w tych duszach

co pragnąc szukają Pana

i chcą do Niego się zbliżać.

 

Są pustynne odosobnienia –

tam wzorem eremitów, mnichów –

po to szukamy wyciszenia,

by ku bliźnim podążać i … Niebu.

 

Pustynia to praktyka życia,

duchowe doświadczenie

kiedy dusza dojrzewa

przez Boże prowadzenie.

 

Kochani Siostro i Bracie,

czasem sobie postawcie

egzystencjalne pytanie:

jaką pustynię wybieram?

komu biegnę na spotkanie?

 

W ciszy posłuchaj swego serca,

zbadaj pokornie głos sumienia,

wówczas odnajdziesz odpowiedź

ku której pustyni zmierzasz,

na jakiej pragniesz zamieszkać?!

 

Machalska Zofia (cz.3)

 

      O przyjaźni

 

Życie człowieka

to wielka zagadka.

Nie wszystko układa się

Jak byś chciał,

Nie wszystko idzie jak z płatka.

 

Czasem dostajesz wiadomość,

Która cię z nóg zwala.

Myślisz, że już się nie podniesiesz

I dalej żyć nie pozwala.

 

Żyć ci się nie chce,

Masz wtedy wielkiego „doła”,

Myślisz, że w twoim życiu

Nikt ci pomóc nie zdoła.

 

Jak ważni w takiej chwili

Są przyjaciele!

Poznasz tych prawdziwych,

Ich naprawdę jest niewiele.

 

Przyjaciel prawdziwy

To ten, który wszystkiemu zaradzi,

Gdy zajdzie potrzeba

Do domu pomoc sprowadzi.

 

Zakupy zrobi, wysłucha, doradzi,

Przytuli cię do serca i sprawi,

Że powoli cię z kłopotów

Wyprowadzi, wybawi.

 

Prawdziwy przyjaciel w trudnej chwili

cię nie zostawi, pomodli się za ciebie

i nie opuści nawet wtedy,

gdy już cię na nogi postawi.

 

       Szczęście

 

Do pełni szczęścia

Nie potrzeba wiele.

Wystarczy, że w sercu radość masz,

Są przy tobie bliscy i przyjaciele.

 

Być szczęśliwym, to cieszyć się życiem.

Dzięki temu, że żyjemy możemy:

Naszych bliskich obdarzać miłością,

Pracować, piękno świata podziwiać

I dzielić się swoją radością.

 

To, kim jesteśmy i co posiadamy,

Naszych bliskich,

których kochamy –

Bogu zawdzięczamy.

 

       Nadzieja

 

Przysłowie mówi, że nadzieja

Jest matką głupich.

Ja się z tym nie zgadzam.

Jedyna świadomość, jaką mam,

To, że jest Bóg i, że nas kocha.

 

W Boga wierzmy, Bogu ufajmy,

Całą nadzieję w Nim pokładajmy.

Nadzieja nas zawieść nie może –

Wszystko jest z woli Twojej, Boże.

 

W tej świadomości wzrastajmy,

Nasze życie Bogu powierzajmy.

Nic zrobić nie zdołamy bez łaski Boga –

Niech ona wypełnia nasze serca.

 

Miłość z Miłości się rodzi,

Bo ona od Boga pochodzi.

Miłość wlewa w nas nadzieję,

A nadzieja miłością żyć pozwala.

 

Nadzieja zaś to sprawia,

Że do zdrowia wracamy,

I szczęśliwi się stajemy,

Gdy nasze życie Bogu zawierzamy.

 

A kiedy się wydaje,

Że nic dobrego nas nie spotka –

Nadzieją w Bogu trwajmy,

Lepszego jutra czekajmy.

 

      Chodzący Anieli

 

Dobrzy ludzie są jak w niebie Anieli –

Dobry człowiek z troski

W nieszczęściu pomoże,

Tym, co ma się podzieli.

 

Chodzące Anioły

Z nieba nie spadają,

Po prostu są dobrzy,

Wielkie serca mają.

 

Daj Boże, żeby chodzących Aniołów

Dużo w świecie było.

Biednym, bezdomnym, chorym,

Ułomnym – wszystkim lepiej by się żyło.

 

Przed ludźmi-Aniołami chylę głowę,

A dla siebie w pokorze proszę:

Pomnóż moją miłość, Boże,

Do tych, których spotkam na swojej drodze.

 

Pomnóż moją miłość,

Bym wszystkich szanowała,

Swoje serce dla innych

Szeroko otwierała

I coraz mocniej kochała.

 

       Miłość to wytrwanie

 

Tę starą prawdę

Znają wszyscy w świecie –

Są ludzie dobrzy

I ludzie źli – jak wiecie.

 

„Dobrych ludzi nie sieją” –

Każdy człowiek z miłości się rodzi.

Radość wielka jest w rodzinie,

Gdy dziecko na świat przychodzi.

 

Dobrzy ludzie na ziemi

Są jak w Niebie Anieli.

Chętnie przychodzą z pomocą

I tym, co mają się dzielą.

 

Bo miłość to dawanie,

Miłość to pomaganie,

Miłość to wytrwanie,

Miłość to bliźnich kochanie.

 

Bóg stworzył człowieka!

Pismo Święte uczy, że dusza ludzka

Pochodzi od Niego – Boga Jedynego

I Jemu ma służyć.

 

Zły człowiek odwraca się od Boga,

Nie uznaje żadnych wartości,

Złe jest jego myślenie

I ma nieczyste sumienie.

 

      Lękam się …

 

Lękam się o dziś, lękam się o jutro,

Lękam się nadchodzących dni.

Przede mną jeszcze długa droga –

Myślę, czy wytrwam w cierpieniu,

Które jest mi dane od Boga.

 

Wśród trudnych i bezsennych nocy,

Gdy ból jest nie do zniesienia,

Często sobie zadaję pytanie

Czy w cierpieniu wytrwam, Panie?

 

Gdy sen nie przychodzi

Modlitwę na Różańcu wznoszę

Do Ciebie, Jezu i Matki Najświętszej –

O nawrócenie grzeszników proszę.

 

Za tymi, którzy chcą się nawrócić,

Zostawić złą przeszłość za sobą

I do Kościoła powrócić –

Proszę Cię, Panie, o ich nawrócenie,

Łaskę i wieczne zbawienie.

 

Wśród bezsennych nocy,

Gdy wołam do Ciebie, Panie,

Usłysz moje wołanie:

I dla siebie proszę o łaski

Cierpliwości i wytrwania.

 

Staram się nie narzekać,

Chcę zgadzać się z Twoją wolą

I co przynosi dzień i noc

Przyjmować z pokorą.

 

Boże, Ty wszystko możesz!

Proszę, wysłuchaj modlitwę moją –

Niech grzesznicy się nawrócą,

Oczyszczą swoje sumienia

I do Ciebie powrócą.

Zofia Machalska

 

 

       Jak w tyglu

 

Cierpienie to nie ślepy cios,

to zadanie do wykonania –

nie narzekaj na zły los,

lecz ku Bogu się skłaniaj.

 

Nie ma złej doli i nieszczęścia,

jest tygiel doświadczenia –

w nim kształtuje się dusza,

dojrzewa głos sumienia.

 

Nieszczęście to tylko próba –

w niej ogień łaski Boga

wypala w nas wszelakie zło,

kształtuje dusz szczere złoto.

 

Doświadczenie – ług farbiarza –

oczyszcza materię myśli,

by istota ludzka każda

dojrzewała do wieczności.

 

„Rabbi, gdzie mieszkasz?”

 

Za pierwszymi Uczniami

powtarzam to pytanie:

„Gdzie mieszkasz, Rabbi”?

Mistrzu, gdzie Twe mieszkanie?

 

„Chodźcie, a zobaczycie”

więc nie zwlekając poszli

i z głębokości wiary

Mesjasza odnaleźli.

 

My dzisiaj już to wiemy,

Boże wcielony - nasz Królu,

lecz czy pamiętać chcemy,

że mieszkasz w tabernakulum?

 

Czyż wciąż nie zapominamy,

że czekasz w konfesjonale

i karmisz w Eucharystii,

choć szukamy opieszale?!

 

Pozwalasz znaleźć się w dziecku,

gdy sercem pytamy szczerze

i w spotkanym człowieku,

gdy szukamy prawdziwie.

 

Panie, głęboko w to wierzę,

że Twe mieszkanie wieczne

odnajdzie ten, kto z Maryją

kroczy wytrwale i wiernie.

 

W kraju od Tatr do Bałtyku

nad Odrą, Wisłą, Bugiem

prowadź serca Polaków,

panuj, bądź naszym Królem.

 

Kiedy Duch Święty zamieszka

w duszy każdego człowieka,

wówczas cały świat się stanie

na wieki Bożym mieszkaniem.

 

 

         Dar czasu

    (u progu nowego roku)

 

Czas, w którym podążamy

po doczesnych ścieżkach

jest niezasłużonym darem –

życiem od Stwórcy - Ojca.

 

Czas jest wielkim skarbem,

niektórzy mówią nawet,

że czas jest miłością,

a zatem – Boga cząstką!

 

W czasie, który mi dałeś,

w którym trwa ziemska droga,

ucz mnie wciąż mocniej wierzyć,

ucz mnie wciąż głębiej kochać.

 

Bym w czasie przeznaczonym

daru tego nie marnowała

uchwyć mocno me dłonie –

przez czas do bez-czasu prowadź.

 

 

     Gloria …!

         (Pastorałka)

 

Gdy myśli swe wyciszę,

w głębi duszy usłyszę

Aniołów śpiewanie

i … pobiegnę za nim.

 

Ref.: Witaj nasz przedwieczny Panie

         przez Twe światu Narodzenie

         stało się nam Zbawienie.

 

W skromnej szopie wśród bydlątek

Święty Józef się krząta,

a Dziewica Maryja

Dziecię w pieluszki spowija.

 

Ref.: Witaj nasz…

 

Pastuszkowie czołem biją,

Mędrcy kolana zginają

przed Niemowlątkiem –

wcielonym Bogiem.

 

Ref.: Witaj nasz …

 

Uwielbień chór zgodny

rusza ziemię, otwiera niebo.

Płynie i mój śpiew niegodny –

Gloria in excelsis Deo!

 

Ref.: Przyjmij korne dziękczynienie

         niech wszyscy wielbimy Ciebie,

         tak na ziemi, jako w Niebie.

 

Radość wyrywa się z duszy

i pod niebiosa głosi

chwałę na wysokości,

pokój ludziom dobrej woli.

 

Ref.: Przyjmij korne …

 

          (Boże Narodzenie`2017)

 

 

Nad Boga Narodzeniem zamyślenie

 

Miłości biednie narodzona –

miłosierna, potężna, nieogarniona!

Wciąż przychodzisz do swoich,

a swoi nie chcą Cię poznać.

 

Jak często opłatkiem się dzielimy

z miłymi tylko,

a na niemiłych zębami zgrzytamy

i patrzymy krzywo?

Jak chętnie przebaczamy,

aby i nam przebaczone było?

 

Ty ciągle rodzisz się, Miłości Boga,

we wszystkich zakątkach świata,

kiedy tylko miłość czysta zamieszka

w sercu każdej siostry, każdego brata.

 

Miłości ukamienowana

w męczeństwie św. Szczepana,

Miłości prześladowana

w wszystkich wieków chrześcijanach,

Miłości rozdawana przez Dziecię

tym, co wciąż cierpią w świecie!

 

Oni w męczeńskiej wierze trwają,

ufają wbrew przeciwnościom

i z miłości do Miłości przebaczają

swoim prześladowcom.

 

Ślepe oczy, Panie, otwórz

i głuche uszy tych, co nami rządzą –

niech ziarna krwi męczenników

złączone z Krwią Przenajświętszą

skruszą groby serc prześladowców

i na Twoją miłość otworzą.

 

Umacniaj nas wszystkich słabych,

byśmy świadczyć potrafili i chcieli

w każdej próbie, w każdej chwili,

że z miłości jesteśmy Ci wierni

tak w radości, jak i w niedoli.

 

Biegnijmy …

 

Biegnijmy, gdzie gwiazda przyzywa,

tam Maryja z Józefem czuwa,

biegnijmy, by z Aniołami z nieba

radosne Gloria wyśpiewać.

 

Wyprzedzajmy się nie dla zwycięstwa

i nie dla sławy, która przemija,

lecz śpieszmy z pasterzami

Dzieciątku Bożemu cześć oddać.

 

Biegnijmy nie po to, by być pierwszymi

lecz, by Gloria brzmiała pod niebiosa

w zgodnie z chórami anielskimi

zestrojonych ludzkich głosach.

 

W ojczystych pastorałek słowach

i świata wszystkich kolędach

z mocą wzbija się i otwiera niebo

Gloria in excelsis Deo!

 

Wiatr wiary rozwija skrzydła

i wznosi się miłości modlitwa –

ona nadprzyrodzony wymiar

Bożego Narodzenia odkrywa.

 

Z dusz oczyszczonych i pełnych ciszy

wybucha wzniosłe śpiewanie:

Chrystus się narodził –

śpieszmy Mu na spotkanie!

 

Zdążajmy chyżo do kościoła,

klękajmy pokornie u stóp ołtarza –

oto w cudzie Przemiany i Komunii co dnia

Boże Narodzenie się powtarza.

 

Stwórco narodzony w Dzieciątku

i ukryty w hostii białej

błogosław całemu światu –

połóż rękę na każdej głowie.

 

W swojej pieczy mocno nas trzymaj,

aż dobiegniemy do celu

i przyjmie nas Twoje Miłosierdzie

w stajenki niebiańskiej progu.

 

                    Boże Narodzenie `2017

 

 

Jakaż to Miłość?

 

Jakaż to miłość wielka! –

Bóg zniża się do człowieka,

w chłodzie biednej szopy się rodzi,

wśród bydlątek na świat przychodzi.

 

Jakaż to miłość niezmierzona

w Syna boskiej mądrości wiedzieć,

że „swoi Go nie przyjmą”,

a jednak Ojcu „tak” powiedzieć!

 

Jaką nieogarnioną Miłością być trzeba,

by opuścić radość Nieba

i chcieć, w kruszynie chleba,

karmić niegodnego człowieka!

 

Jakaż to miłość niepojęta

w sercu Niepokalanej ukryta,

gdy w bezwarunkowym fiat

Bogu całkowicie się zawierza.

 

I ogromna miłość św. Józefa,

który posłusznie słucha

i wolę Pańską wypełnia,

bo całkowicie ufa.

 

Błogosław, Dzieciątko, ludzkość biedną

niech na Twoją miłość doskonałą

z radością odpowiada miłością ziemską

niewspółmierną i nieporadną.

 

                Boże Narodzenie `2017

 

Grudniowe czuwanie

 

Grudzień – czas oczekującego czuwania

i z dzieciństwa wspomnień,

czas zadumy nad życiem,

przygotowań i gorączkowego krzątania,

prezentów i dobrych życzeń.

 

Czekamy na przykryty białym obrusem stół,

na którym leży opłatek śnieżny,

woń choinki wzbogaca nastrój,

świątecznie pachną pierniki

i wypatrujemy pierwszej gwiazdy.

 

Grudzień – pora Adwentu,

gdy otwierają się niebiosa

i do stworzeń przychodzi sam Bóg –

pora przebaczenia, pojednania,

by Jezus w nas narodzić się mógł.

 

W czuwaniu bądźmy jak dzieci

posłuszne odwiecznemu Ojcu –

niech na całym świecie

betlejemska gwiazda świeci

nie tylko w świątecznym dniu.

 

Nieśmy światło Bożej miłości,

by zawsze był pełen radości

nowego roku każdy dzień,

ufajmy – a pokoju duszy nie zmąci

bólu i smutku żaden cień.

 

    Oczekiwanie

 

         Ks. prał. Stanisławowi Jasionkowi

 

Już w chwili poczęcia

i z dniem narodzenia

stanęłam w adwencie –

u progu doczesnego życia.

 

I odtąd już towarzyszyć

będą mi nieustannie

siostra cierpliwość

z bratem oczekiwanie.

 

Z chwilą narodzin wsiadłam

do pociągu o nazwie życie

i w podróży wypatrywałam,

co kolejny dzień przyniesie.

 

Na stacji dzieciństwo

oczekiwałam, kiedy dojadę

do stacji dorosłość –

na dłuższy przystanek.

 

W młodości goniłam i w biegu

próbowałam uchwycić chwile,

niekiedy mówiłam „nie mam czasu”

lub „jak szybko mija życie”.

 

Z czasem odkryłam, że bywają

duże stacje i małe przystanki,

na których mnie spotykają

przeciwności i niespodzianki.

 

Dziś wiem, każdy dzień

w tej podróży jest przemijaniem

i z tęsknotą na spotkanie z Ojcem

konsekwentnie podążaniem.

 

Wiem, że brat oczekiwanie

i siostra cierpliwość

prowadzą mnie nieodwołalnie,

do celu, co zwie się wieczność.

 

Cierpliwemu oczekiwaniu

niech wiernie sprzyja nadzieja,

z którą tęskniąc zasypiam

i o zaraniu oczy otwieram.

 

Miłości w oczekiwaniu

niech uczy mnie Maryja

i ku ostatecznemu spotkaniu

wiedzie przez adwent życia.

 

Matko, przyzywam Twej pomocy –

z ufnością niech trwam do dnia,

kiedy serce jak płomień świecy

w oczekiwaniu wypali się do końca.

 

    Wyznanie wędrowca

 

Życie moje jest wędrowaniem –

już z chwilą poczęcia zaczynam

drogę powrotną do Ciebie Panie,

do domu, z którego wyszłam.

 

Wędrówką jest ziemskie życie,

czasem z radością, niekiedy z utrudzeniem,

więc się staram, bo wiem, że kiedyś odpocznę

w Twoich ramionach Ojcze.

 

Na każdym kolejnym życia etapie,

wybiciem serca i duszy tchnieniem,

spieszę na spotkanie

z moim Mistrzem i Zbawicielem.

 

Choć zbliżam się do śmierci,

to przecież nadzieja trwa,

bo z każdą cząstką czasu

przybliżam się do Ojca.

 

Uświadamiam to sobie i wyznaję,

że starość nieszczęściem się staje

kiedy się smucę, narzekam

i z niepokojem na śmierć czekam.

 

Jednak przemijanie radość daje,

czas skraca, ufność umacnia i wiarę

kiedy pamiętam, że wracam

do Miłosierdzia, któremu ufam.

 

     Kochaj!

 

Kochaj świat – ludzi i boskie dzieła,

a nade wszystko Boga kochaj

i okno swego serca

na oścież otwieraj.

 

Kto przez otwartość serca

dobroć i radość rozsiewa

temu, jak promyki słońca,

Pan w duszę łaski wlewa.

 

Ziemskie życie – zbyt krótkie,

więc się nie zastanawiaj,

nie zwlekaj z uczuciem,

nie czekaj i nie przeliczaj.

 

Spiesz się kochać,

bo gdy miłości zabraknie,

w sercach jedynie pamięć

krzywdy pozostanie.

 

Codziennie od nowa

wpatruj się w miłość Boga –

On nas bezinteresownie

i bezgranicznie kocha!

 

     Nie uciekaj

 

Nie uciekaj przed życiem,

nie uciekaj przed cierpieniem,

przed śmiercią, przed wiecznością nie uciekaj.

 

Bóg nas stworzył z miłości

i powołał do szczęścia,

byle tylko człowiek nie błądził.

 

To z pokusy szatana

cierpienia i śmierci rana

przez pychę w ludzkie życie wpisana.

 

To miłosierdziem Pana

przebaczona wina Adama,

odkupiony nasz grzech ukrzyżowania.

 

To przez mękę Chrystusa

otwarta wieczności brama

i zbawiona z trądu grzechu każda dusza.

 

Nie uciekniesz przed bólem,

przed cierpieniem nie uciekniesz –

nie narzekaj, podejmuj krzyż wiernie.

 

Tylko w tyglu doświadczenia

odważnie śmierć pokonasz –

osiągniesz życie wieczne.

 

Żyj nadzieją i radość miej w duszy –

łaska Boża chmury smutku rozproszy,

łzy utrapienia osuszy.

 

W kruchość codziennego bytu wpisana

gotowość w cierpieniu czuwania,

w tajemnicy nieśmiertelności ukryta

nieodwołalna przemiana.

 

Każdy krok, oddech każdy

do Boga nas przybliża,

to do szczęścia droga jedyna

i żadnej innej nie ma!

 

     Wolność

     „wolność jest nam dana, ale i zadana” św. Jan Paweł II

 

Kiedy światowa pokusa

natarczywie szepcze do ucha,

że Bóg zniewala człowieka –

zbałamucić się nie daj,

głupio nie zasypiaj –

nie pozwól się oszukać,

głos sumienia zbadaj.

 

Gdy w miejsce wolności

podstępnie niewola się wkrada –

fałszywych ideologów,

niemoralnych uczonych

ponura dyktatura –

masz drogowskazy Dekalogu,

posłuchaj mądrości serca.

 

Wolność zadana przez Boga

daje możliwość wyboru,

pamiętaj – wybieraj roztropnie

i z lampą wiary czuwaj,

aż Pan Młody przybędzie –

by ogień miłości nie zgasł

oliwę dobrych czynów dolewaj.

 

Świątynia

 

         „Czyż nie wiecie, żeście świątynią Boga?” Kor.3,16

 

Z woli króla Salomona

Świątynia Jerozolimska

trudem pokoleń Izraela wzniesiona,

zburzona rękami wrogów

przy Ścianie Płaczu wspominana

i opłakiwania od wieków.

 

Dusz ludzkich świątynia

miłością Boga stworzona

i przez Jezusa odkupiona,

rozkruszana niewiarą, zamykana przez pychę,

otwierana przez pokorę i skruchę

miłosiernego przebaczenia kluczem.

 

Objawiona Prorokom w widzeniach,

w Apokalipsie św. Jana opisana

Świątynia – Oblubienica Niebieska

przez Boga obiecana –

przez lud wierny upragniona,

wytęskniona i oczekiwana.

 

W każdej Eucharystii otwierana

Wieczystego Kościoła brama –

Maryja z Aniołami i Świętymi

wychodzi na spotkania

i w jedną wspólnotę odkupionych łączy

tych, co w drodze z tymi, którzy już doszli.

 

 

      Listopadowy nokturn

 

Za oknami szaro i smutno

deszcz gra na nocy klawiszach,

w szopenowskim nastroju notturno

brzmi melancholią polska dusza.

 

Mistrza Jana trenów strofami

nad przemijaniem się pochylamy,

oczy szyb tęsknotą płaczą

za tymi, których docześnie nie zobaczą.

 

I w tej listopadowej nostalgii

płonie znicz modlitewnej pamięci,

płomyk świecy nadzieją się tli

na porankowe spotkanie z tymi,

co tylko nieco wcześniej usnęli.

 

 

Uśmiechaj się

 

Gdy budzisz się rankiem

i oczy ze snu przecierasz

nie zapomnij się uśmiechnąć –

uśmiechem Niebo otwierasz.

 

Do męża, żony, rozbrykanych dzieci

list uśmiechów posyłaj –

niech iskierki dobroci

dalej wśród ludzi roznieca.

 

Śmiej się do słońca, deszczu, burzy

gwiazd migocących na niebie,

do radosnych, a zwłaszcza smutnych ludzi –

w nich Bóg uśmiechnie się do ciebie.

 

Od rana przez dzień cały

rozdawaj uśmiechy –

wszak jest w nie wpisane

Bożej miłości przesłanie.

 

Uśmiech serca otworzy

i złe emocje ostudzi,

zapali światło dobroci,

rozproszy smutku chmury.

 

Twoje serce otwarte uśmiechem

będzie drogowskazem dla braci

i uśmiechu kluczem

otworzysz szeroko Raju bramy.

 

Uśmiechaj się nawet w smutku,

uśmiech to tratwa ratunku –

nadzieja zesłana od Boga,

zwłaszcza, gdy w sercu trwoga.

 

Kiedy uśmiechasz się przez łzy

otwierają się niebieskie podwoje,

a Matka Boża, Aniołowie i Święci

spieszą osuszyć łzy innych i twoje.

 

W szczerym uśmiechu mieszkają

miłość i wiara zdolne przenosić góry,

kruszyć dobrem i prawdą

niegodziwości najtwardsze mury.

 

Pamiętaj! Zawsze chustką uśmiechu

oczy pełne łez możesz ocierać,

siebie i innych od zwątpienia grzechu

ratować i na miłość Boga otwierać.

 

 

      Poletko Pana Boga

 

Boże mój! Stworzyłeś świat

pełen dobra i piękna.

Dusza w każdym z nas

jak w ogrodzie wonna roślinka

Twoim tchnieniem posadzona –

Boskiego Ogrodnika.

 

Lecz kiedy śpi rozum i wola

nie wypełniając trudu strażnika,

przychodzi szatan i w ogrodzie dobra

ziarna sprzeciwu, chwasty pychy zasiewa.

 

Uprawiaj nas – Twoje poletka,

wylewając rosę miłosierdzia

pielęgnuj dusze – kwiaty miłości,

a przez łaskę przebaczenia

nie będziemy jak jałowe ugory.

 

Ucz jak światłem Księgi Słowa

rozjaśniać pokus mroki i chmury,

pomagaj kruki grzechów przegnać,

by nie wydziobały ziaren pokory.

 

We mgle

 

Jak dziecko zagubione we mgle,

jak ślepiec, co widzi tylko skraj drogi,

wyciągam do Ciebie ręce

i wołam – wyprowadź mnie z mroku.

 

Jak wątła łódka na morzu

co niebezpiecznie nabiera wody,

targana wichrami niepokoju

błagam – uspokój odmęty groźnej toni.

 

Jak żeglarz płynący do portu,

do bezpiecznej przystani,

wypatruję światła latarni –

iskierek nadziei i wiary.

 

A kiedy tak szukam i krzyczę

odpowiadasz mi w głębi serca –

nigdy cię nie opuszczę,

tylko mocno mi ufaj!

 

I pamiętaj! Dałem wam Przewodniczkę,

moją Matkę najdroższą –

jedyną najczulszą Opiekunkę

i przed Złym obronę skuteczną.

 

 Ile trzeba…

 

Ile jeszcze trzeba przeżyć,

by zaufać, by za-wierzyć?

 

Ile godzin czasu trzeba,

by zrodziła się nadzieja?

 

Kogo jeszcze trzeba spotkać,

by do końca móc pokochać?

 

Szukasz, czekasz, życie mija,

a wystarczy jedna chwila!

 

A wystarczy chwila błoga,

gdy otworzysz się na Boga!

 

    Wicher historii i wiary

 

Mówimy – historia kołem się toczy.

Znów zwycięstwo potrzebne

jak pod Lepanto i Wiedniem!

Stańmy w obronie wiary Europy

jak tamci o Chrystusową tożsamość bić się.

 

Rozwińmy żagle nadziei,

uzbrójmy serc armaty

nieustanną modlitwą,

paciorków Różańca strzały

niech będą naszą tarczą i bronią.

 

Maryjo, Gwiazdo Morza,

armadę ufających prowadź do boju.

W obronie chrześcijaństwa

stajemy z modlitewną nadzieją

w imię prawdy i pokoju.

 

Dopomóż nam Matko –

rozpędź chmury niewiary,

jak wówczas odwróć wicher historii,

z flotyllą Twego Syna wypłyń, Hetmanko,

przeciw krwawej muzułmańskiej inwazji.

 

Z rozpostartym żaglem mocnej wiary,

płynąc sumienia szalupą,

spieszmy na ratunek tonącym duszom

miłosiernie rozerwać kajdany

narodów skutych przez elitę masońską.

 

Prosimy Matko i Polski Królowo –

niech znów hufce rycerzy z nad Wisły

z łopotem husarskich skrzydeł wyruszą

jak ongiś ze zwycięską odsieczą

gnuśnym narodom Europy.

 

 

Jak natręt

 

U drzwi zamkniętych

jak żebrak stoję

i nieustannie kołaczę.

 

Jak głodny i spragniony natręt

o okruch chleba naprzykrzam się

i żebrzę o wina kroplę.

 

Jak syn marnotrawny

powracam skruszony,

jak grzesznik winy wyznaję.

 

O przebaczenie błagam,

oleju miłosierdzia doznaję

i na ucztę u stóp Twych klękam.

 

Panie, Ty niezmiennie

czekasz, kołaczącemu otwierasz,

przyjmujesz w gościnę i darzysz hojnie.

 

Ucz mnie otwierać,

przebaczać, obdarzać –

Twoimi drogami mnie prowadź!

 

 

     Pytasz czemu?

 

Pytasz, czemu tyle wojen na świecie,

łzy matek, płacz dzieci, głód, trwoga,

kataklizmy w przyrodzie?

To wszystko są znaki,

że człowiek nie słucha Boga!

 

Jak przez proroków przez wieki

wciąż Ojciec mówi przez Syna

do nas nieposłusznych dzieci –

słowami Ewangelii

niepokornych ludzi napomina.

 

Ród ludzki stale kuszony

jak pierwsi rodzice w Raju,

pomimo ostrzeżeń i znaków,

nadal Bogu chce być równy –

uzurpuje sobie chwałę ołtarzy.

 

Wciąż odległa mu Dobra Nowina,

odrzuca przykazania Dekalogu

i wpada w matnię pychy szatana –

urządza świat po swojemu,

sprzeciwia się i bluźni Bogu!

 

Przypomina nam Maryja

niezmiennie i nieustannie:

ten świat zmieniać pora,

a każdy niech od siebie zacznie!

 

Wtedy tylko będzie na ziemi

pokój i miłość jak w Niebie,

jeśli do Ojca szczerze powrócimy –

prawdziwie odrodzimy się w wierze!

 

 

Wznoszę ręce

 

Boże potężny – miłosierny Ojcze!

Wznoszę do Ciebie ręce

I proszę, spojrzyj w me serce:

Oto wołam pełnym nadziei głosem –

Pochyl się nad Polski losem.

 

Stwórco świata i Panie narodów

Błogosław – niech przez Maryję

Jak ongiś wiara i mądrość ojców

Pod polskim niebem ożyje.

 

Obudź skruchę serc zatwardziałych,

Przestraszonym wlej odwagę,

Umocnij prawych i śmiałych,

Obojętnych ożyw i zgnuśniałych,

Wątpiący niech odzyskają nadzieję.

 

Daj nam Winkelriedów – mocarzy ducha,

Co nigdy nie zaprą się Ciebie

I z światłem prawdy poniosą wiarę –

Kolejny ratunek tonącej Europie.

 

To wszystko składam u Maryi stóp

I Tobie Panie zawierzam –

Co zechcesz z tym zrób.

Boże, który Jesteś,

Tobie całkowicie ufam!

 

 

       Niech każdy …

 

Jak kropla wody drąży skałę,

Tak Słowo Boże rzeźbi ludzką duszę –

Każdy z nas niech się na nie

Otwiera w pokorze i skrusze.

 

Bądźmy ziarnem, co wpada w glebę,

By stać się pożywnym chlebem,

Stawajmy się owocującym krzewem

Karmiącym obficie radością i dobrem.

 

Nie bądźmy jak ziemia jałowa,

Jak spękana rola leżąca odłogiem –

Pragnijmy Prawdy Słowa,

Które Duch Święty zlewa jak rosę.

 

Starajmy się nie unosić gniewem,

Nie rzucajmy kamieniem obrazy,

Oczyszczając swoje sumienie

Przedsionkiem Nieba się stawajmy.

 

Z wiary mocnym korzeniem

Bądźmy rozłożystym drzewem,

By użyczać gościny i cienia

Łaknącym pociechy, szukającym schronienia.

 

I rzeką bądźmy, strumieniem choćby,

Wypływającym od tronu Miłości,

By w wodach czystych, przejrzystych

Przenosić skarby nadziei i ufności.

en na świecie,

łzy matek, płacz dzieci, głód, trwoga,

kataklizmy w przyrodzie?

To wszystko są znaki,

że człowiek nie słucha Boga!

 

Jak przez proroków przez wieki

wciąż Ojciec mówi przez Syna

do nas nieposłusznych dzieci –

słowami Ewangelii

niepokornych ludzi napomina.

 

Ród ludzki stale kuszony

jak pierwsi rodzice w Raju,

pomimo ostrzeżeń i znaków,

nadal Bogu chce być równy –

uzurpuje sobie chwałę ołtarzy.

 

Wciąż odległa mu Dobra Nowina,

odrzuca przykazania Dekalogu

i wpada w matnię pychy szatana –

urządza świat po swojemu,

sprzeciwia się i bluźni Bogu!

 

Przypomina nam Maryja

niezmiennie i nieustannie:

ten świat zmieniać pora,

a każdy niech od siebie zacznie!

 

Wtedy tylko będzie na ziemi

pokój i miłość jak w Niebie,

jeśli do Ojca szczerze powrócimy –

prawdziwie odrodzimy się w wierze!

 

 

    Niebieska muzyka

                  Tomkowi Łękawie

 

Sfer niebieskich muzyka

serce Twoje przenika –

rozpisujesz koncert skrzypcowy

i grasz go na duszy strunach.

 

Nutki, którymi pulsuje Twe serce

i myśl rodzi pokornie,

zapisane w partyturze

drżą radośnie jak jaskółki w locie

obudzone w organów klawiaturze.

 

Iskrą obdarzony wyjątkową

nie zakopałeś talentu,

lecz oddałeś go na służbę

i rozmnożyłeś na chwałę

Bogu Wszechmocnemu.

 

W miarę, jak biegną lata

i czas chyżo przemija,

Twoja służba Bogu się umacnia,

a twórczość się rozwija.

 

Niech na Ciebie nadal płynie,

gdy tworzysz, śpiewasz i grasz,

to muzyczne natchnienie,

przez które dusze i serca poruszasz –

wszak ono z Nieba pochodzi

i ku Niebu prowadzi.

 

Niech lśni każda nuta

w sercu rozpięta

jak deszczu kropelka

zawieszona na pięciolinii drutach.

 

Z darem modlitwy,

którą do Boga zanosimy,

Ciebie, Twoich Bliskich

wraz z intencjami

składamy w sercu Maryi.

 

Bóg niech Cię błogosławi,

a te słowa niech zaświadczą

o naszej wdzięczności

i zarazem będą

darem od całej Parafii.

 

           (24 września, A.D.2017 -

             Jubileusz 35-lecia pracy)

 

Eikόn

 

We wszystkie ikony świata

wpisana ludzka tęsknota,

by ujrzeć oblicze Boga,

którego nikt nigdy nie widział.

 

I posłał Bóg Jezusa,

który powiedział:

„Ja i Ojciec jedno jesteśmy”

kto prawdziwie ujrzał Syna,

ten w nim Ojca rozpoznał.

 

W Turyńskim Całunie – veraicon

Prawdziwe Oblicze Pana –

Twarz Zbawiciela i Pantokratora

nie ludzką ręką uczyniona.

 

W Maryi – Bożej Matki ikonach:

Modlącej się, Pełnej Miłosierdzia,

Czułej Przewodniczki –

Oranty, Eleusy, Hodegedrii –

czytamy oblicze Syna.

 

W Świętych i Aniołów wizerunkach

ukryte zadanie, aby każdy się stawał

w życia pielgrzymce

ikoną Pana, którą On przy poczęciu odcisnął

w naszej duszy mandylionie

jak na świętej Weroniki chuście.

 

Niechaj każdy z nas się stara

czytać oblicze siostry i brata,

zwłaszcza grzechem połamanego,

w nim odnajdywać obraz –

Ikonę Ukrzyżowanego.

 

Każda ikona ręką pisana

i modlitwą rzeźbiona w sercach

niech będzie jak procesja

drogą wiary do Boga wiodąca.

 

   Rodzinna ziemio!

 

Ziemio Mickiewicza i Szopena,

Wyspiańskiego, Słowackiego, Norwida,

Moniuszki, Pendereckiego, Kilara,

Miłosza, Lechonia, Tuwima …!

 

Ziemio sławiona w dźwiękach podniosłej muzyki

i w melodii prostej piosenki,

w poematach wielkich wieszczy

i w nieznanych poetów słowach skromnych wierszy.

 

Tysiącletnia ziemio, przez pokolenia

krwią i potem użyźniona,

słupy twych granic wyznaczone

przez kości przodków w tobie złożone.

 

Ziemio przyrody pięknem malowana

i budowana narodu trudem,

wielokroć przez wrogów rozszarpywana

i odradzana daniną bohaterskich synów i córek.

 

Ziemio, królowaniem Maryi wyróżniona,

w serce Matki wpisana i Jej dłoniom powierzona –

wzorem ojców Jezusowi pozostań wierna,

a będziesz błogosławiona.

 

Rodzinna ziemio – ukochana Polsko!

Przeszłość, teraźniejszość i przyszłość twoją,

przez modlitwę tego wiersza,

Bogu miłosiernemu zawierzam.

 

 

      Talenty

                      Krysi Machnik

 

Nasze życie jest jak szkoła,

w której każdy z nas bez wyjątku

przy narodzeniu dostaje od Pana Boga

talenty – Jego stypendium.

 

Nasze życie jak żyzna gleba

na Boże żniwo ma bogato plonować

i jak winnica Pańska, która dojrzewa,

przy zbiorze zaowocować.

 

Darmo otrzymując rozdawajmy hojnie,

talentów nie należy ukrywać,

tylko dzieląc się nimi szczodrze

możemy je obficie pomnażać.

 

Wszak jesteśmy dłużnikami,

których Gospodarz jak wróci zapyta:

czy byliśmy sługami roztropnymi,

czy jak ów, co talent zakopał?

 

Wzorem niech nam będzie Maryja,

Największa Boża Dłużniczka,

wśród stworzeń ziemi bez miary obdarzona

wszystko co otrzymała pomnożyła

i dla Miłości z miłością poświęciła.

 

 

      Twórca i dzieło

 

Łakniemy piękna i dobra,

szukamy ich dookoła

i znajdujemy w Bożych dziełach.

Przedwieczne Tchnienie – iskra w nas

rodzi potrzebę – twórcze pragnienia,

by Jego chwałę opiewać.

 

Podziwiając otaczający świat

pełen precyzji i niewyobrażalnego piękna

doznajemy olśnienia

i staramy się je uwieczniać

naśladując niedościgłą paletę barw –

kunszt Boskiego Mistrza.

 

W pór roku zmiennych kolorach,

materii gwiazd migotaniu,

gotyckich szczytów katedrach,

muzycznych wariacjach wiatru,

milczeniu ciszy, organach burz,

basetlach trzmielich kapeli,

skrzypkach słowiczych głosów ,

posągach drzew, melodii poezji –

odnajdujemy źródła sztuki.

 

Od zawsze człowieczy ród

odkrywa talentów ziarenka

i uparcie zadając sobie trud

tworzy – stając się czeladnikiem

w warsztatach Boskiego mistrza,

a zarazem skałą i gliną,

piórem, pędzlem, dłutem –

tworzywem i instrumentem

w Ojcowskich rękach.

 

 

     Samotność

 

Samotność to łaska nam dana,

która jest niezbędnie potrzebna

do głębszego poznawania Boga

i w życiu wewnętrznym dojrzewania.

 

W samotności szukając samych siebie

łatwo się zagubimy,

Pan Jezus nas wtedy odnajdzie,

gdy o sobie zapomnimy.

 

W samotności nie będziemy sami

i Boga najłatwiej spotkamy,

kiedy poczujemy i powiemy prawdziwie

„święć się Imię Twoje” – nie moje.

 

W samotności możemy o Bogu rozmyślać,

czytać i rozważać w ciszy

książkę własnego życia,

którą w nas sam Bóg pisze.

 

Samotność może być jak drogocenna perła

lub z odnalezionym skarbem rola,

jeśli tylko człowiecza dusza

szuka w niej nie siebie lecz Boga.

 

 

     Usłyszeć ciszę

 

Z lat upływem i doświadczeń bagażem,

coraz częściej sobie zadaję

pełne zdziwienia i niepokoju pytanie:

czy jeszcze odnaleźć potrafię

i zachować w duszy ciszę?

 

Czy wciąż tę ciszę mogę usłyszeć,

gdy wokoło Zły szaleje –

groźnych słów dmie wicher,

skały nienawiści pękają,

ogień wojen jak lawa się leje?

 

Kto się wewnętrznie wyciszy

głos Boga zawsze usłyszy!

Więc staram się przez modlitwę

(i … przez to co piszę)

odnaleźć w sobie ciszę,

bo szept Boga tylko wtedy

rozpoznam i usłyszę.

 

Wiem, że sama nie jestem

i staram się pośród żywiołów

być jak Noe, co tęczy wypatruje

i jak Eliasz, co w szmerze

łagodnego powiewu

Pana oczekuje i odnajduje.

 

Zanim serce stanie się ciszą

niech w pokoju myśli

głos Boga słyszę,

a werbel duszy w doczesności i wieczności

rytm równo choć cicho niech wybija:

Jezus

Maryja

Jezus

Maryja …

 

 

     Przesłanie Antygony

 

                  Rodzinom Smoleńskim

 

Nie zabili Was zdradziecko strzałem w tył głowy,

nie zakopali potajemnie w Katyńskim lesie,

Wasze ciała rozdarte na strzępy, rozrzucone,

buciorami i kłamstwem wdeptali w smoleńską ziemię.

 

Waszych Bliskich dotknęli niewyobrażalnym cierpieniem,

którego nie są zdolne wyrazić żadne słowa,

do tego manipulacja, dezinformacja, potwarz, kpina, obmowa –

godność Polski kolejny raz znieważana.

 

Wiemy, kto w tym sporze skrzywdzoną szlachetną Antygoną,

kto żądnym absolutnej władzy Kreonem,

i pojąć się nie da, że ludzkie szczątki doczesne

miast należnego szacunku – tak barbarzyńsko zbeszczeszczone?!

 

Więc choćby nawet tajemnice smoleńskie

nie do końca były wyjaśnione,

Wy pełnicie już wartę przed Bożym tronem,

my wierzymy – Jemu prawda i fałsz wiadome!

 

A szczątki Waszych ciał pieczołowicie zbadane

i z czcią pogrzebane należną,

przez Aniołów Bożych pozbierane

na Sądzie Prawdy zajaśnieją nieziemsko.

 

 

     Memento!

 

            Moim Rodakom

 

Nienawiść opozycją eufemicznie

wobec miłości nazywana

zawsze przeciw komuś lub czemuś ukierunkowana

tylko wtedy umiera,

gdy sama sobie pozostawiana.

 

Więc, by w samotności nie umierała,

przez tych, co ją w oczach

jak bielma opaskę noszą

jest nieustannie podsycana.

 

Nienawiść to nie rywalizacja –

ona szacunku nie uznaje,

nie dąży do porozumienia,

fałszywie piękno-pustych słów używa,

a wyznaje tylko swoje racje i konflikty eskaluje.

 

Pamiętaj! Kłamstwo i inwektyw brudne słowa,

które z ust ludzkich padają,

swe źródło zawsze w sercach

skażonych nienawiścią mają.

 

Pamiętaj! Nienawiść i kłamstwo

jak bród się przykleja –

ręka i serce tego, co błotem obrzuca

pierwej w bagnie się zanurza.

 

 

    Cierpliwym być

 

Być cierpliwym, to mieć

do Boga takie zaufanie,

by prosząc Go o łaski

jednocześnie zgodę wyrażać

niech Jego wola się stanie.

 

Cierpliwym być, to jak Abraham,

Hiob, Mojżesz i prorocy

w wierze i posłuszeństwie trwać,

które wyrozumiałość i opanowanie rodzą –

mają źródło w Bożej mocy.

 

Być cierpliwym,

to nad sobą pracować,

uparcie z upadków się podnosić

i o Boże miłosierdzie

z nieustanną nadzieją prosić.

 

Cierpliwym być, to starać się

zawsze i bez zwłoki

znosić przeciwności

zwłaszcza, gdy się wydaje,

że gorzej już być nie może.

 

Być cierpliwym, to bliźnim

wciąż przebaczenia udzielać,

by móc je samemu od Boga

otrzymywać od nowa.

 

Cierpliwym być, to swoją wolę

woli Bożej podporządkować,

nauczyć się za wszystko

i bez końca Jemu dziękować.

 

Być cierpliwym, to ćwiczyć pokorę,

trwać w oczekiwaniu i wyrażać zgodę

na całkowite przyjmowanie,

tego, co nam przygotowałeś, Panie.

 

Cierpliwym być, to czuwać

i cnoty Maryi naśladować –

jak Ona i wraz z Nią za Jezusem

bezwarunkowo podążać.

 

To nieustannie pamiętać

o cierpliwej męce Chrystusa

i, że Ojciec Niebieski cierpliwie

dłoń pomocną ku nam wyciąga,

a chwastowi pozwala

rosnąć ze zbożem do żniwa!

  

 

Umieć przyjmować

 

Dobro rozdawać potrafisz –

słowa, uśmiechy, prezenty.

A czy przyjmować umiesz,

gdy ciebie obdarzają inni?

 

Czy odnajdujesz w sobie pokorę

i serce otwierasz szeroko,

by wdzięczność okazać szczerze,

przyjąć dar z radosną ochotą?

 

Przyjmować jest trudniej znacznie –

trzeba zapomnieć o sobie

i dojrzeć ofiarodawcę,

własną pokonać pychę.

 

Pomyśl, co czujesz,

jak ciebie zasmuca,

gdy ktoś, w dobrej wierze,

twój dar odrzuca.

 

Pomyśl, dar przyjmując,

ty też dawcę obdarzasz

słowo „dziękuję” mówiąc –

to całkowicie wystarcza.

 

Kto dar przyjąć potrafi,

jak ewangeliczny grosz wdowi,

ten darczyńcę błogosławi –

otwiera drzwi serca Chrystusowi.

 

 

   Wciąż o miłości

 

Pragniemy miłości od zawsze –

morze słów wylano, zapisano tony papieru,

a wciąż tak niewielu jej doznaje,

bo okazuje i daje tak niewielu.

 

Miłosierna, szczodra, potężna

i na tym polega jej siła,

że całkowicie jest dobrowolna –

nie można jest nakazać.

 

Nie w pięknych słowach zawarta,

z Bożej Miłości się rodzi

i zlewana, jak niewyobrażalna łaska,

darem przez czyn nasz na innych przechodzi.

 

Na miłość trzeba i można

odpowiedzieć miłością jedynie

i, aby jej doznać, nie ma drogi innej

jak bezwarunkowo rozdać

tak, jak nam Bóg rozdaje hojnie.

 

 

    Oczu zwierciadło

 

Patrząc czasem w oczy bliźniego

Zastanawiasz się choć przez chwilę

Ile w nich smutku się kryje

A radości i szczęścia ile?

 

Czy odnajdujesz w nich jasne światełko,

Czy nostalgii mgiełkę?

Czy widzisz zachmurzone niebo,

A może wzruszenia kropelkę?

 

Oczy są zwierciadłem duszy

Ktoś mądry powiedział.

Pomnij, najpiękniejszy uśmiech ujrzysz

W oczach tego, kto wiele wycierpiał.

 

    Hymn nieporadny

 

Stworzyłeś świat miłością:

niebo rozpostarłeś szeroko,

sprawiasz, że gwiazdy migocą,

płynąć każesz groźnym chmurom

i delikatnym obłokom.

 

To, co dostrzegam, odczuwam

i czego doświadczam,

prawdziwym cudem jest wszystko –

wiatr, nieożywiona materia

i pracowite mrowisko.

 

Cudem jest życie, które trwa,

śmierć, która nas czeka,

i zmartwychwstanie,

które nieomylnie się stanie

bo miłosną męką odkupiłeś człowieka.

 

Za duszę nieśmiertelną, cud życia

i za wszystkie cuda

hymn uwielbienia

nieporadnie pragnę Ci śpiewać –

po trzykroć święty Boże niepojęty

cudownie ku Tobie mnie prowadź.

 

 

    Zwyciężaj dobrem

 

Krzywdę ci uczyniono? –

nie rozpamiętuj owego dnia,

nie myśl o sobie, przerwij ciąg zła.

Zapłać dobrocią,

drugi policzek nadstaw –

zatrzymaj szerzące się w świecie zło.

 

Dni, w które doświadczyłeś zła,

zrywaj jak kartki z kalendarza –

one nie powrócą.

Darmo dawaną modlitwą

wypełniaj te, które przed tobą –

dobrym słowem i czynem nawracaj.

 

Nie krzywdź, nie wyrządzaj zła –

zapory przeciw Złemu ustawiaj.

Czynienie dobra i ufna modlitwa

niech każdego dnia

odmieniają nas i prowadzą do Boga.

 

Wołam za św. Janem Pawłem

do każdej siostry i każdego brata:

nie odpłacaj złem,

„zło dobrem zwyciężaj”

we wszystkich zakątkach świata.

 

Uczy nas Fátima,

że innej drogi nie ma –

przeciw złu potężna tama

to, na paciorkach różańca,

Ewangelia rozważana.

 

Do czynienia dobra

wzywa nas Maryja

i do modlitwy zaprasza.

Tylko w Niej pomoc jedyna

i nadzieja cała nasza.

 

 

Odkrywanie Boga

Powołałeś mnie, Panie, do życia

kiedyś, wiele lat temu

i trwa moja pielgrzymka –

powrót do Twojego domu.

 

Codziennie, gdy oczy otwieram

stwierdzam w radosnym zdumieniu,

że miłością i opieką mnie obdzielasz

towarzysząc na każdym kroku.

 

Czuwasz, gdy mrok ogarnia ziemię,

a ja zanurzam się w śnie,

który przypomina przejście

do wieczności – do Ciebie.

 

Rozglądając się dokoła

nieustannie Cię szukam,

niezmiennie w dziełach

Twą potęgę odkrywam

i odnajduję wciąż od nowa

w Prawdy objawionej Słowach.

 

Widzę w mórz głębinach

i wypiętrzonych skałach,

w locie szybujących ptaków,

w zmiennych barwach liści,

w zimowej bieli, bogactwie plonów

i … w oczach sióstr i braci.

 

Słyszę w cichutkim zefirze,

nadmorskiej bryzy

delikatnym powiewie,

w pomrukach groźnej burzy,

gwałtownej ulewie

i … w sumienia szepcie.

 

Dzieła Twoje podziwiając,

żyję zachwytem nad Tobą,

który pochylasz się z wielką miłością

nad niebieską ostróżką,

pracowitą mrówką

i … niegodną duszą moją.

 

Upadając w słabościach

najbardziej Cię odkrywam

w Miłosierdziu

z jakim na powrót mój –

marnotrawnego dziecka

z przebaczeniem czekasz.

 

Spokój duszy niech mam –

świadomość, że dobrą drogą idę,

na której codziennie spotykam

różne przejścia i doświadczenia,

by i w nich odnajdywać Stwórcę.

 

Z Maryją każdego dnia

niech więc we mnie trwa:

Boga odkrywanie,

dzieł Jego podziwianie

i za wszystko uwielbienia

Różańca dziękczynna modlitwa.

 

Europo!!!

Europo powstań z kolan

politycznej liberalnej poprawności,

wróć do korzeni chrześcijańskich,

pamiętaj o swych początkach,

Europo wróć do Boga

i swojej chrześcijańskiej tożsamości!

 

Europo padaj na kolana

tylko przed Chrystusem!

Wołam w święto Dziękczynienia –

Ducha Świętego Zesłania:

Europo powstań z grzechów,

oczyść swoją duszę,

skrusz ideologiczną pychę!

 

Europo okaż skruchę,

otwórz się na działanie Boga,

przykazaniom Dekalogu bądź posłuszna,

niech na europejską ziemię

odnowioną w wierze spłyną

siedmiorakie dary Parakleta –

Ożywiciela Świętego Ducha.

 

Wołam z Polski – mojej Ojczyzny

wiernej Bogu przez Maryję:

niech zstąpi Duch Twój i odmieni oblicze

Europy zagubionej ideologicznie,

niech inne narody przekroczą bramę wiary

jak od lat, na Polach Lednicy

w pokoju i pojednaniu, czynią to moi Rodacy.

 

(4 czerwca, A.D.2017)

 

       Bez miary

Obdarz mnie, Panie, bogactwem

i nie chodzi o złotówki, euro czy dolary.

Ty wiesz, czego najbardziej pragnę –

Twojej miłości bez miary.

 

Ożywiaj i umacniaj me serce,

a wtedy zawsze pełne wiary

dzielić się nią będzie

szczodrze i bez miary.

 

Nieustannie też proszę

o bogactwo nadziei,

bym ją z ufnością i hojnie

innym niosła bez miary.

 

Proszę też o skarb przyjaźni –

uczucie, które ludzi zbliża.

Ileż można dać nie mając w kieszeni

nawet złamanego grosza!

 

I daj mi, proszę, bogactwo radości,

która nie zależy wszak

od pełnej sakiewki,

ale od pokoju serca,

wrażliwości i dobroci.

 

Nie tylko ten jest ubogi,

kto nie ma pieniędzy –

biedakiem może być bogaty

w willę z ogrodem, super samochód,

zapasy na lepsze czasy.

 

Ubogim jest bogacz, któremu brak serca,

przyjaźni, nadziei, wiary,

bo nie umie pokornie odnajdywać Boga

bogatego w miłosierdzie bez miary.

 

Panie, my Twoje niezmierzone dary –

to, co od Ciebie otrzymamy

też darmo dawać mamy

i siać obficie jak Ty, bez miary.

 

 

   Pragnienie i siła miłości

 

Wszyscy pragniemy miłości,

bo miłość to taka siła,

która obdarowanego uskrzydla

a bardziej jeszcze

tego, kto nią obdarza.

 

Ten, kto naprawdę kocha,

mocniejszym się staje,

kto szybko i hojnie sieje

skarby duszy pomnaża

i żniwo obfite zbierze.

 

Każda miłość prawdziwa

jest siłą, co poza czas sięga,

bo dotyka samego Boga

i od Niego wypływa.

 

Każdy, kto miłości pragnie,

niech do Boga się zwróci

i zacznie niezwłocznie

darzyć nią wszystkich ludzi.

 

Prawdziwa Miłość,

ta, która z Boga,

nie za coś, ale mimo wszystko

pragnie kochać.

 

 

     Wyznaję, Panie

 

Ty, który Jesteś i stale trwasz

z opieką nad każdym z nas,

w dusze zaglądasz

i sumienia nasze badasz.

 

Wyprowadzasz z niewoli grzechów

jak z Egiptu Izraelitów,

jak na pustyni w dniu Massa

karmisz obficie manną

rozmnażaną na ołtarzach.

 

Płoniesz łaską przebaczania

w kapłańskich sercach

ukryty w konfesjonałach

jak w gorejącym krzaku Mojżesza.

 

Ja, tylko o to muszę dbać,

by nie twardniało serce jak w Meriba,

by moja dusza niosła jak arka

Dekalogu przykazania

i Przymierze wypełniła.

 

Pomóż, niech jak w mroku lampa

Twoim światłem świecę

i solą ziemi się stanę,

a spełnisz obietnicę

szczęśliwego w Raju spotkania

na wieczystą z Tobą ucztę.

 

     Choroba i cierpienie

 

W szkole naszego życia

jest egzamin, który trzeba zdać

z doświadczenia choroby

i nauki cierpienia –

z przedmiotu, który każdy napotka.

 

I nie ma lepszej metody,

by się doń przygotować,

jak spotykać się z Matką Najświętszą

i, w znoszeniu przeciwności,

wzory Jej cnót naśladować.

 

Ona zawsze na Jezusa wskaże,

ogrom Jego cierpień

za nas dźwiganych ukaże

i zaprowadzi na Kalwarię –

przed Jego ołtarze.

 

Przez Jezusa krzyżową mękę

otrzymaliśmy zbawienia łaskę,

przez Jego za nas poświęcenie –

z choroby grzechów odkupienie.

 

Chorzy przez cierpienia połączone

z Eucharystią i Bolesną Maryją,

w dzisiejszym pogubionym świecie

łaskę Miłosierdzia wypraszają.

 

Choroba i cierpienie

nic nie znaczą same w sobie,

ale, z ofiarą Jezusa złączone

stanowią siłę ogromną,

oblicze świata zmienić zdolną.

Tak - tak, nie - nie

                

            „A co nadto jest od Złego pochodzi.” Mt 5,37

 

Panie Wszechmocny,

Ty z miłości stworzyłeś człowieka

i w swojej boskiej mądrości

dałeś mu dar mowy,

by mógł Cię uwielbiać.

Sumienie i rozum dałeś,

by dobro umiał odróżnić

i duszą obdarzyłeś nieśmiertelną,

by mógł do Ciebie wrócić.

 

Ród ludzki przez Ciebie stworzony

na obraz Twój i podobieństwo,

wolną wolą obdarzony

ma zważać pilnie

by, w zgodzie z sumieniem,

daru mowy używał

i słowa wypowiadał rozumnie –

by tak zawsze tak znaczyło,

a nie niech zawsze znaczy nie.

 

Ku Tobie wiedzie

zaufanie Ewangelii

jedynej Prawdzie –

tylko ona nas wyzwoli.

Człek prawy uczciwie

postępując w doczesności

gromadzi skarby w niebie –

życie w szczęśliwej wieczności

w jedności z Tobą.

 

 

 

     Jak słonecznik

 

Jak słonecznik oblicze zwraca

do słonka na niebie,

tak dusza ludzka

pragnie i szuka Ciebie.

 

Jak słowikowy trel

radośnie rozbrzmiewa,

tak chór ludzkich serc

pragnie Twą chwałę opiewać.

 

Wiosenną zielenią okrywają się drzewa,

kwiaty feerią barw kwitną,

nieziemsko pachną zioła,

gdy Boski Ogrodnik je rosi

i deszczem podlewa.

 

Wszystko w Tobie ma początek

i ku Tobie zmierza,

tak i nam czerpać potrzeba

z niezmierzonych łask,

które serce Twe zlewa.

 

Tylko moc Twoja

każdego uskrzydla,

by wysoko szybował

jak orzeł nad granią

wzbijał się do nieba.

 

I uwolniony łaską

od wszelakiej winy

uwielbiał całym sobą

Ojca i Stwórcy

potęgę miłosierną.

 

Non possumus!

 

W Prudnickim lesie drzewami szumiącym

i rozbrzmiewającym ptasim świergotem

stanęły kordony uzbrojonej milicji

ukryte za trzymetrowej wysokości płotem.

 

Po wygnaniu Franciszkanów,

prawem kaduka, dzicy lokatorzy esbecy

w ich klasztorze i świątyni

w Prudniku się rozpanoszyli.

 

W ciasnej celi z oknem gazetami zaklejonym,

przez które świtał jedynie skrawek nieba,

uwięziono tylko jednego

i to bezbronnego człowieka.

 

Uwięzili Cię ci, którzy Prawdy się bali,

Ciebie, który nawet wrogów kochałeś,

a za broń miałeś jedynie

Słowo boże, modlitwę i różaniec.

 

Prymasie przemocą więziony,

dręczony inwigilacją,

donoszeniem i podsłuchami,

na przesłuchania wożony nocą

w kierunku nieznanym

w więźniarce z zasłoniętymi szybami,

może słyszałeś w sercu słowa poety

„a dokąd mnie wieziecie biesy?”

 

Może myślałeś: wy tego nie wiecie,

że najważniejsze to żyć w Prawdzie,

że z Maryją i przez Maryję

z miłości do Jezusa i Ojczyzny mojej

wszystko przetrzymam i zniosę,

ofiarę każdą poniosę

i nie zamilknę głosząc

Ewangelii słów prawdę.

 

Księże Prymasie Tysiąclecia!

mężnie znosiłeś dla imienia Pana

przeciwności i prześladowania,

Kościół i Ojczyznę miłowałeś,

broniłeś godności i praw człowieka,

przebaczałeś wrogom –

zło zwyciężałeś dobrem.

 

W mrocznych czasach komunizmu –

próbach narodu zniewolenia

byłeś dla Polski światłem,

interreksem i bożym wysłańcem,

głosem chrześcijańskiego sumienia.

 

Kardynale Stefanie Wyszyński –

kapłanie niezłomny!

Twoje życie i społeczna nauka Kościoła,

wciąż do moich Rodaków, Europy

i do świata non possumus woła!

 

Ojcze Niebieski błagam:

Twego sługę Kardynała Stefana,

który świeci wierności wzorem,

otocz chwałą, uczyń Polski patronem.

 

Niech nadal nas, świat i Europę,

w mrokach niewiary i absurdu pogrążone,

poprowadzi w jedyną słuszną

Prawdy bożej stronę.

 

Nagrody wiecznej daj mu koronę

by, w sercach Twych dzieci

na całym świecie,

Imię Twoje było uwielbione!

 

(Prudnik, 11 czerwca A.D. 2017)

 

 

   Kębelska Pani

 

W starodawnym miasteczku Wąwolnica

króluje Kębelska Dziewica

i w małopolskiej ziemi

słynie hojnymi łaskami.

 

Panno można, Ty przed wiekami

obroniłaś wierny lud

przed wojną i pożogami –

najazdami tatarskich ord.

 

Jaśniejąc potęgą i chwałą,

uniosłaś się nad wrażą nawałą

niewiernych, co Cię znieważyć chcieli,

a – Twoim blaskiem porażeni –

w popłochu pośpiesznie czmychnęli.

 

Od tego niezwykłego cudu

wierne rzesze ciągnęły do Ciebie,

by, w niewielkiej świątyni w Kęblu,

hołd Ci składać i dziękczynienie.

 

Przez wieki się rozszerzała

wieść o Twojej przemożnej opiece,

rozwijał się Twój kult, rosła chwała

nie tylko na ziemi lubelskiej.

 

Dzisiaj licznie Twoje dziatki

pielgrzymują do Kębelskiej Matki

by, w sanktuarium w Wąwolnicy,

prosić i dziękować Bogurodzicy.

 

Matko i Królowo, Ty i dzisiaj

z miłością na nas spoglądasz,

jak zawsze słuchałaś tak słuchasz –

dusze nasze ratuj, wiarę umacniaj

i nawały grzechów zwyciężaj.

 

Dzieciątka i Twoje matczyne skronie

koronami papieskimi uwieńczone –

łaskawie z Synem nam króluj,

swymi dziećmi, Matko, się opiekuj.

 

 

Księdzu Tomaszowi Chudemu i Jego Kolegom Kapłanom

                                 w 8. rocznicę święceń kapłańskich

 

Drodzy Kapłani,

Wasze ośmioletnie

winnicy Pańskiej uprawianie

niech wydaje owoce obfite,

niech będzie zaczynem

jak Jezusowe

ośmiu błogosławieństw sianie,

jak karmienie głodnych

przez rozmnażanie chlebów

i pojenie słowem Bożym

spragnionego ludu –

ku chwale Trójcy Świętej,

radości Matki Najświętszej,

dla naszego pożytku

i nagrodzenia Waszego trudu.

Święci Aniołowie niech Wam wiją

wieniec chwały Bożej,

na dalsze życie i wierność kapłańską

w imieniu naszej Wspólnoty

wraz z modlitwą

staropolskie Szczęść Boże!

 

               (Parafia Świętych Pierwszych Męczenników Polski, 30 maja A.D.2017)

 

Świętokrzyska mała ojczyzna

 

                 Doktorowi Maciejowi Witkowskiemu,

                   wszystkim Lekarzom i Personelowi

                  Oddziału Ortopedii w Jędrzejowie - dedykuję

                  

Zapewne chętnie to przyzna

każdy, kto tu kiedykolwiek przebywał,

że piękna jest kielecczyzna,

wszak jej jodłową puszczę

sam Żeromski opiewał.

 

Tu, w Nowej Słupi, dymarki –

sprzed lat dwóch tysięcy

na ziemiach słowiańskich

hutnictwa prapoczątki,

w Jędrzejowie opactwo cysterskie

i Muzeum Zegarów Przypkowskich.

 

Tu także przyciąga turystów

Sienkiewicza muzeum w Oblęgorku,

Jaskinia Raj w Chęcinach,

w Wąchocku stare opactwo

i … kawały o sołtysach.

 

Należy też wspomnieć koniecznie

o zamku Krzyżtopór w Ujeździe

i o, położonym malowniczo,

słynnym zabytkowym Sandomierzu,

jako sceneria widywanym ostatnio

w serialu o ojcu Mateuszu.

 

Tu pędził poczciwy żywot

Mikołaj Rej z Nagłowic –

poeta, prozaik, poseł, polityk,

dobrze znany filologom jako

literatury polskiej ojciec.

 

Z 250-letnią historią gimnazjum w Kielcach

związane wybitne nazwiska

Walerego Przyborowskiego,

Gustawa Herlinga-Grudzińskiego,

Stefana Żeromskiego, Bolesława Prusa.

 

A wszystko to ramionami i sercem spina

pod wezwaniem Trójcy Świętej bazylika mniejsza

z relikwiami Drzewa Świętego Krzyża

w najstarszym polskim sanktuarium –

opactwie benedyktynów na Łyścu.

 

Świętokrzyskie to historia i współczesność ludzi,

mała ojczyzna tych, co dziś tu żyją i pracują,

że z estymą wspomnę

chirurgów ortopedów, którzy

– z wiedzą, talentem i oddaniem –

w Jędrzejowskim Artmediku

kolana, biodra i inne stawy ratują.

 

A, że wdzięczni pacjenci ich chwalą,

bo prawdziwie na to zasługują,

rozchodzi się po Polsce wieść wspaniała:

potrzebujesz ratunku z ortopedii –

pędź do Jędrzejowa.

 

I nie jest to przesadą, że doktor Witkowski

i wszyscy jego koledzy to fachowcy –

lekarze wspaniali z krwi i kości,

wraz z całym personelem udzielający

pacjentom skutecznej pomocy,

realni i lepsi zdecydowanie

niż ci z Leśnej Góry wymyśleni

na szklanym ekranie.

 

Nie zawiodą, można im zaufać,

mówię to z własnego doświadczenia

i szczerze życzę zdrowia, powodzenia,

aby mogli nadal wzorcowo działać,

nasze zniszczone stawy ratować,

sprawność przywracać,

ból w uśmiech na twarzach pacjentów zamieniać.

 

Lekarzom i personelowi Oddziału Ortopedii w Jędrzejowie

z szacunkiem ściskam dłonie,

w imieniu swoim i innych chorych,

całym sercem gorąco dziękuję –

na listę wybitnych ludzi kielecczyzny,

obok zasłużonych postaci historycznych,

z wdzięcznością Ich wpisuję.

 

(Pacjentka doktora Macieja Witkowskiego – Irena Karpeta,

Częstochowa-Jędrzejów, 29 sierpnia 2015 – 11 maja 2017)

 

 

Fátima

 

To już wiek przemija,

jak pastuszkom w Fátimie

objawiła się Najświętsza Maryja,

by niewinnym duszom dzieci

trzy tajemnice zawierzyć.

 

Na początek Bóg wysłał

do Franciszka, Hiacynty i Łucji

Portugalii Patrona Anioła,

by na przyjście Maryi

świat przygotował.

 

Potem, Matko, ukazałaś się w dębu koronie,

w dziecięce ufne serca i dłonie

złożyłaś dla świata orędzie:

memu Niepokalanemu sercu zawierzcie,

modlitwę, post i pokutę czyńcie,

by Boga za grzechy przepraszać

i wybłagać ratunek dla świata.

 

Ludzkość jednak niepoprawna

– tak przez dawne wieki, jak i nowe lata –

na słowa proroków, wysłanników głucha,

wciąż Bogu nieposłuszna,

napominań nie słucha.

 

Przez wojny minione i znów przeżywane,

rewolucje, bezbożne ideologie pogańskie,

pseudonaukowe teorie,

oceany krwi wylanej i wciąż przelewanej,

przez ostrzeżenia wszelakie –

nie spływa na świat opamiętanie.

 

I nadal aktualne Fatimskie przesłanie

i kolejnych papieży wołanie

o modlitwę, wyrzeczenia, nieustający Różaniec,

o nawrócenie i życia przemianę,

o powrót do chrześcijańskich korzeni,

o prawdziwe zawierzenie Niepokalanej

i Boga przebłaganie –

tylko wtedy pokój i miłość nastanie!

 

           Śpieszmy się …

 

                    ś.p. Adkowi Kluzowi - kuzynowi

        

„Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą…”

te, pełne życiowej prawdy słowa

ksiądz Jan, poeta i mądry kapłan,

do nas, zjadaczy chleba,

jako przypomnienie skierował.

 

Uczmy się tak szybko i mocno miłować,

by potem nie trzeba było żałować:

słów nie wypowiedzianych,

spojrzeń nie przesłanych,

gestów nie przekazanych,

listów nie wysłanych,

wzruszeń nie doświadczonych,

uczuć nie wyrażonych –

miłości nie okazanej.

 

Ci, co odeszli już do nas nie wrócą,

więc póki czas, póki żyją,

teraz – w życia pędzie –

kochajmy mocno, by nie było za mało,

okazujmy miłość, by za późno nie było,

bo potem … żal będzie.

 

Bo odchodzą tak szybko,

że nagle … cisza nastaje,

nam myślenie i tęsknota tylko

za ich obecnością pozostaje.

 

Lecz, choć nasze serca cierpią,

gdy bliscy odchodzą,

to pewnością wiary wiemy –

tam, gdzie oni poszli i my pójdziemy.

 

Więc spieszmy się kochać ludzi,

miłości im nie żałujmy,

tym, co do wieczności odeszli,

modlitwy nie szczędźmy.

 

Bóg, w Swoim Miłosierdziu,

niech nam przebaczy i sprawi,

byśmy, oni i my, u Jego tronu

w wieczności się spotkali.

 

(Częstochowa-Wrocław, 09 i 13.05.2017r.)

 

 

       Dostojnemu Jubilatowi

Ks. prał. dr. Stanisławowi Jasionkowi

   (Jubileusz 40-lecia kapłaństwa)

 

Pan staje na naszych drogach

i pyta czy za Nim pójdziemy.

Od naszej wolnej woli zależy

jaką odpowiedź Mu dajemy.

 

I Ty, przed laty Jezusa spotkałeś,

zapewne pytaniem zaskoczony

długo się nie zastanawiałeś,

Nim zachwycony i łaską wiary olśniony

pokornie wybrałeś Jego drogi.

 

W kapłańskiej służbie niełatwej

wiernie kroczysz Jego ścieżkami

ochoczo niosąc Radosną Nowinę

wszystkim, do których jesteś posyłany.

 

Siły, zdrowie, liczne talenty

całkowicie oddajesz Panu,

by, jak rybak Piotr, łowić serca ludzi,

jak dobry pasterz opiekować się owcami.

 

Nogi Twoje ku Niemu nas wiodą,

Twoje ręce są Jego rękami,

zwołujesz nas i niesiesz

w radosnym sercu kapłańskim,

byśmy za Bożym głosem zdążali.

 

Znasz nas po imieniu, każdą

powierzoną Ci duszę - owieczkę,

z troską i z pogodnym obliczem

wytrwale pasiesz nasze parafialne stado

łagodnie słowem i mądrym przykładem.

 

My, jak to owce, czasem krnąbrne

i w pastwisko zbytnio zapatrzone,

staramy się, nieudolnie, podążać za Twoim głosem,

podnosić głowy, ożywiać serca –

zmierzać we właściwą, Bożą stronę.

 

Najwyższemu Kapłanowi Te Deum śpiewamy

za Ciebie gorliwy kapłanie,

Tobie z głębi serc naszych niech płynie

pieśń wdzięczności – modlitewne podziękowanie.

 

Niech Matka kapłanów opiekuje się Tobą

jak dotąd opiekowała

i przytula Cię do matczynego serca

jak dotychczas przytulała.

 

O zdroje łask i pomoc w każdej potrzebie

prosimy Miłosiernego Ojca dla Ciebie

i byśmy sławili Boga z Tobą docześnie,

by móc Go razem wielbić wiecznie.

 

Ad Multos Annos!

Szczęść Boże!  

 

                                       (8 maja, A.D.2017)

 

 

    Czcigodny Księże Kanoniku!

 

W przeddzień święta Twojego Patrona,

przez jego możne wstawiennictwo,

w Maryi opiekuńcze ramiona

Twoją osobę szacowną składamy

i naszymi modlitwami

wpisujemy Cię w Jej matczyne serce.

 

Najwyższemu Kapłanowi

niech będzi